Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna
FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna  Zaloguj  Rejestracja
Ścigany [M. Ostrowski, Voozie, Luke]
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna -> Misje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Luke
Żołnierz Bractwa Stali



Dołączył: 20 Gru 2006
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: To było tak dawno, że nie pamiętam

PostWysłany: Nie 21:35, 28 Sty 2007    Temat postu:

Dymiący i śmierdzący od spalonego mięsa super mutant wstał, otrzepał się z kurzu.
- Na razie jeszcze żyje. - odpowiedział chłodno Ostrowskiemu. - Jednak trochę się przypiekłem. - powiedział z uśmiechem.
Zaczął się rozglądać i wszedł do budynku, gdzie chwilę wcześniej wskoczył jeden z bandytów.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Masakrator_pl
Administrator / GM



Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 345
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Teraz jest tam krater...

PostWysłany: Śro 8:29, 31 Sty 2007    Temat postu:

APELACJA

Słuchajcie!

Nie będzie mnie cały luty, ale jest możliwość, że posty będą w sobotę. Liczę na to, że wytrzymacie tak długi okres bezczynności i nie zapomnicie o rozgrywce. Od Was teraz zależy przyszłość forum, trzymam kciuki.

P.S: Proponuję, aby Psycho potoczył Waszą misję dalej, na czas mojej nieobecności. W końcu od czegoś jest 2. GM Wink

Pozdrawiam.



EDIT 23 MARCA

Widzę, Psycho, że nie pokwapiłeś się do pociągnięcia dalej misji, ale teraz wyszło to na dobre. Mam nadzieję, że już nie zapomnieliście o forum. Zaraz się przekonamy...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Masakrator_pl
Administrator / GM



Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 345
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Teraz jest tam krater...

PostWysłany: Sob 10:42, 03 Lut 2007    Temat postu:

Po kilku fikołkach, przewrotkach i panicznym tarzaniu się po ziemi, Luke'owi udało się zdusić pożar i plecy mutanta były już wolne od trawiących płomieni. Jednak nie całkiem. Wytrzymała skóra była naprawdę gruba, ale nie niezniszczalna i super mutant poczuł drażniące i przenikliwe swędzenie, szczególnie pomiędzy łopatkami. Poza tym, że rozpraszało to mutanta, nie przeszkadzało to raczej w jego zakresie ruchowym. Jednak swędzenie uszkodzonej skóry nie było przyjemne.
Voozie rzucił dobry karabin w bok twierdząc, że znajdzie lepszy karabin u swoich rywali. Cóż... wszystko było na wagę złota, więc jedno z nastoletnich dzieciaków szybko zabrało AK-47 i czym prędzej zniknęło w zabudowie miasta. Widać było, że kilka z nich czai się na dwa UZI leżące koło martwych bandytów.
Ostrowski osłaniał Vooziego, czując swędzenie palców na spuście.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Sob 11:27, 03 Lut 2007    Temat postu:

Voozie wycelował w jednego z dzieciaków, i krzyknął:
- Spier..lac mi stąd, ale już! Nie chce żeby coś wam się stało, bierzcie te UZiiki i do domu...
Voozie odwrócił się, w stronę budynku, chciał żeby to się już skończyło, jednak bał się śmierci, dobrze pamietał rany, przez które musi nosic te cholerne cybernetyczne implanty, ach jak bardzo chciałby byc teraz normalny, jak np. Ostrowski...
Otrząsnął się z zamyślenia i dziarskim krokiem wkrzoczył do budynku, z bronią wyciągniętą przed siebie, czekał na pierwszy ruch tych kretynów...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Luke
Żołnierz Bractwa Stali



Dołączył: 20 Gru 2006
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: To było tak dawno, że nie pamiętam

PostWysłany: Sob 12:44, 10 Lut 2007    Temat postu:

Wchodząc do budynku, Luke nie myślał o niczym innym jak tylko o tym cholernym swędzeniu. -Ramieniem tam nie sięgnę- myślał intensywnie. Odwrócił się do Vooziego. Ledwo co panował nad swoimi ruchami. Drążącą wolną ręką wyciągną maczete.
-Voozie, mam do ciebie prośbę- Luke wyciągnął rękę z maczetą w stronę Vooziego. -Podrapiesz mnie?-Powiedział błagalnie Luke i czekał jak zareaguje Vozzie.


[off] No Luke, widzę, że bardzo pozytywnie poprawiłeś swoją grę. Muszę Ci pogratulować wczucia się w postać. Tylko nie odpływaj w komplementach, wkrótce postaram się napisać post. Powodzenia! [/off]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Sob 19:55, 10 Lut 2007    Temat postu:

Voozie z lekkim zaskoczeniem wziął maczetę do ręki. Stał z nią przez chwilę, głupi patrząc na Luke'a. Po chwili otrząsnął się z szoku i powiedział:
-Emmm, Luke, mogę ci coś niechcący zrobic albo coś takiego. Jeszcze nigdy nie drapałem super mutanta. To trochę niezręczna sytuacja. Wybacz ale nie mogę.
Przez chwile patrzył smutnym wzrokiem na Luke'a, po czym wybuchnął gromkim śmiechem:
-Buahahaha! Nie rób takiej miny! Żartowałem. To gdzie mam cię podrapac? - Voozie zaszedł mutanta od tyłu i czekał na odpowiedź.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Luke
Żołnierz Bractwa Stali



Dołączył: 20 Gru 2006
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: To było tak dawno, że nie pamiętam

PostWysłany: Sob 22:59, 10 Lut 2007    Temat postu:

Luke miał już prawie wybuchnąć, ale gdy usłyszał, że to żart uspokoił się.
-Tu między łopatkami najbardziej mnie swędzi, ale najlepiej gdybyś podrapał mi całe plecy. Wszystko mnie swędzi.- Ostatnie zdanie wypowiedział z ogromną trudnością, powstrzymując się przed zrobieniem czegoś głupiego. Czekał na ostrze maczety, które będzie jeździć po spalonej skórze super mutanta, dając mu ulgę od tego przeklętego świądu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Sob 23:15, 10 Lut 2007    Temat postu:

Voozie scisnął maczetę w dłoni i używał noża na Luke'u, tak, jakby obierał ziemniaki. Głupio się czuł w takiej sytuacji, a temu wszystkiemu jeszcze przyglądał się Ostrowski, ale czego sie nie robi dla kumpla z oddziału.
- Jak zaboli to krzycz, albo mnie walnij, tylko nie za mocno, możesz mi uszkodzic nerki. - Voozie zaśmiał się i kontynuował drapanie...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Luke
Żołnierz Bractwa Stali



Dołączył: 20 Gru 2006
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: To było tak dawno, że nie pamiętam

PostWysłany: Sob 23:25, 10 Lut 2007    Temat postu:

-Aaa... Uuu... Co za ulga. Jeszcze jeszcze.- To był jednak dobry pomysł pomyślał Luke. - Teraz trochę niżej. Aaa... Uuu...-
Po 5 minutach intensywnego drapania Luke odezwał się do Vooziego:
[/i]Dzięki chłopie, już wystarczy, czuję się jak nowo narodzony.-
Rozruszał przez chwile zesztywniałe mięśnie pleców. Ponownie wszedł do budynku.
Teraz skopie im za to tyłki. Dostaną za to co mi zrobili. Haha...- Luke zaczął się złowieszczo śmiać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Sob 23:33, 10 Lut 2007    Temat postu:

Skulił się lekko słysząc złowrogi śmiech Supermutanta, a gdy ucichł, podrzucił maczetę w powietrze, która zrobiła pół obrotu i chwycił ją delikatnie za ostrze gdy spadała. Wyciągnął w strone Luke'a i powiedział:
- Bierz chłopie, i niech ci zawsze przypomina o Voozie'm, bogu drapania pleców. - usmiechnął się do Luke'a. Spowrotem wyciągnął broń podręczną i wziął się razem z nimi za przeszukiwanie budynku...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Masakrator_pl
Administrator / GM



Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 345
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Teraz jest tam krater...

PostWysłany: Czw 17:12, 15 Lut 2007    Temat postu:

Wnętrze budynku, poza kilkoma plamami krwi, które prowadziły do drzwi na korytarz, nie odróżniały się za bardzo niczym, od postapokaliptycznych spelun, ta akurat była opuszczona, kilka stolików było poprzewracanych, a krzesła bezwładnie stały porozmieszczane na podłodze. Luke wyjrzał na korytarz, jednak nie dostrzegł niczego, oprócz kolejnego załomu krótkiego korytarza, który prowadził w prawo.
Ogółem wyglądało na to, że napastnik znikł, unikając dalszej walki, po zadanych obrażeniach. Jednak nadal nie był wiadomy los snajpera, który oberwał ołowianą kulką od cyborga.

[off] Wybaczcie za długość posta, ale naprawdę warunki nie są tu korzystne na wymyślenie dobrego posta. Pozdrawiam. [/off]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Czw 17:19, 15 Lut 2007    Temat postu:

Voozie ostrożnie podchodził do każdego narożnika i powili wychylał się z bronią wyciągniętą przed siebie. Wiedział, że to może byc pułapka, jednak teraz jego myśli były gdzie indziej.
"Co chcieli ci bandyci? Jaki to ma związek ze sprawą?"
Szedł tak w zamyśleniu coraz dalej, aż wreszcie nie zauważył, że odłączył się od Luke'a i Ostrowskiego. W tej samej chwili przyszła bu do głowy pewna myśl, przecież miał radio! Kucnął, położył plecak na ziemi i wyciągnął z niego radio. Nie za bardzo wiedział jak je obsługiwac, więc po kolei naciskał wszystkie guziki i kręcił pokrętłami, byle złapac fale czegokolwiek.
Domyślał się, że Luke bawi się z tym snajperem w grę, potocznie zwaną "Ręka, noga, mózg na ścianie". W końcu nie miał w niej sobie równych, więc nie spieszył się zbytnio...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Luke
Żołnierz Bractwa Stali



Dołączył: 20 Gru 2006
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: To było tak dawno, że nie pamiętam

PostWysłany: Pon 22:27, 19 Lut 2007    Temat postu:

Luke nie patrzył się za siebie, lecz szedł dalej. Po pewnym czasie usłyszał w korytarzu obok jakieś kroki. -Śśś-- szepnął super mutant do tyłu myśląc że jego przyjaciele idą za nim. Postanowił przestraszyć nieszczęśnika, a także go zabić. Przyczaił się na niego przy wyjściu. Gdy nadeszła odpowiednia chwila z wrzaskiem wyskoczył przed tą osobą. Już "Sandy" się rozkręcała, gdy do jego mózgu doszła informacja, że to nie wróg lecz przyjaciel. Ze zdziwieniem patrzył na Vooziego. -To ty nie jesteś tam- obejrzał się za siebie i to go zdumiało jeszcze bardziej. Za Lukiem nie było nikogo. -Mógłbyś bardziej uważać Voozie, o mało co a zostałaby po tobie mokra plama i kilka śrubek.- dodał z uśmiechem super mutant. - Ty, a gdzie jest Ostrowski?- I dalej z niedowierzaniem patrzył to na Vooziego, to na pustą przestrzeń za sobą

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Pon 23:28, 19 Lut 2007    Temat postu:

O ile Sandy nie zapoznała się, z nim bliżej, to powinien mnie osłaniac. Ale tego nie robi, no cóż... Może coż go capnęło? - zapytał Voozie i nadal starał się urochomic radio. - Wiesz jak się to obsługuje? - zagadnął do Luke'a.
Ściany dookoła niego były wilgotne, i sprawiały wrażenie, jakby już nie jednen byt stracił tu poczucie jestestwa. Tworzyły atmosfere grozy, i ciągle się wydawało, że zaraz coś z nich wyskoczy i zrobi krótkie "BU!".
- To jak, pomożesz?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Masakrator_pl
Administrator / GM



Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 345
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Teraz jest tam krater...

PostWysłany: Wto 18:06, 20 Lut 2007    Temat postu:

Palce Vooziego zatańczyły na obudowie radia, ze zgrzytem dusząc jego przyciski. Budynek wyglądał na "czysty" pod względem ewentualnych przeciwników, przynajmniej na parterze, choć snajper z piętra, jeśli przeżył, pewnie też wolał zaprzestać walki. W końcu w pojedynkę miał małe szanse wygrać z ludźmi Bractwa, którzy z walki przeciwko większemu składowi wyszli bez najmniejszego zadrapania.
Choć promienie słońca wygnały z pomieszczenia cienie i mrok, budynek sprawiał przygnębiające, może nawet ponure wrażenie, chociaż reszta Stanów także kwalifikowała się do nie za wesołych miejsc.
Względny spokój trwał krótko.
- Waaaaaarrrrrgggghhhh!!! - potworny ryk spadł na Vooziego jak młot i przeniknął każdą jego kość i mechaniczną część, sprawiając, że Voozie podskoczył ze strachu i pobladł oszołomiony, przypominając kolorem skóry kości bramina, leżące od miesiąca na słońcu.
Na szczęście był to Luke, w bardzo wojowniczym nastroju.

[off] Voozie, nie wiem czemu wywaliłeś kałacha i biegasz z samym Sig'iem. Z tego co pamiętam nie brałeś jeszcze innej broni od truposzy. Dobrze pamiętam, czyż nie?
Możecie jeszcze powęszyć albo wrócić do Jack'a.
Pozdrawiam! [/off]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Wto 19:16, 20 Lut 2007    Temat postu:

Voozie zaprzestał walki z radiem, bo wydawało mu się, że ono po prostu sobie z niego robi jaja. No cóż, złośliwośc rzeczy martwych...
Schował je do plecaka, a ten zarzucił na ramie.
- Luke, idziemy pogadac z burmistrzem. Wydaje mi się, że tam poznamy rozwiązanie tej zagadki. A jak nie, to poznamy jak wygląda człowiek z dziurą w głowie. - uśmiechnął się, po czym wyszedł na ulicę.

[off] Ej! Przecież w jednym z postów wcześniej było:
Voozie napisał:
Wyrzucił kałacha i rozejrzał się za bronią, którą mógł zostawic któryś z zabitych, po czym wyciągnął swojego Sig Saurea z kabury.

A, że nie opisałeś, co znalazłem, więc myślałem, że nic. Trudno Razz


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Luke
Żołnierz Bractwa Stali



Dołączył: 20 Gru 2006
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: To było tak dawno, że nie pamiętam

PostWysłany: Śro 11:20, 21 Lut 2007    Temat postu:

-Dobra, chodźmy. Przyda się jakaś rozrywka.- Powiedział Luke. Gdy szli przez puste korytarze, postanowił, że będzie lepiej się przyglądał temu co mija na podłodze czy w pokojach.-Może będę miał farta, i znajdę coś o czym ktoś zapomniał wcześniej-pomyślał Luke. Tak wyszedł z budynku wraz z Vooziem, i skierował się do ratusza miasta.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Marek Ostrowski
Żołnierz Bractwa Stali



Dołączył: 09 Gru 2006
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 16:04, 22 Lut 2007    Temat postu:

Ostrowski stał już przed wejsciem i czekał na "zagubionych".Robił się już nieco nerwowy.Alew wolał nie ryzkowąc i czekać na reszte oddziału ,nie był zbyt przyjznie nastowiony w stsuku do miejscowych i zdecydowanie im nie ufał pozatym jego zapatrzenie było na skraju wyczerpania.
-Wiedziałem że w końcu będziecie musieli tu przyjsć.Pierwszy raz chyba się cziesze na widok Spuermutanta.ŚMIECH -Niestety ta cała jadka nieco uszczuplila moje zapasy amunicji mam tylko jeden mag.A a jak wasze zapasy ???

Wróciłem Razz Elo Elo Very Happy

[off] Chryste, nie wiem gdzie byłeś, ale Twoja ortografia ucierpiała na tym poważnie... Confused Zalecam pisanie postów w Wordzie. Poza tym nie wiem jak teleportowałeś się nagle z pola walki przed ratusz, ale cóż... [/off]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Masakrator_pl
Administrator / GM



Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 345
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Teraz jest tam krater...

PostWysłany: Czw 16:51, 22 Lut 2007    Temat postu:

Luke i Voozie stwierdzili jednocześnie, że zwycięsko wyszli obronną ręką z nagłej napaści czarno-biało umundurowanych bandytów, a teren został spacyfikowany. Dziarskim krokiem opuścili "oczyszczony" budynek i zostawiając ciała bandytów na działanie słońca i miejscowych grabieżców ruszyli w kierunku ratusza.
Jednak nim uszli kilka kroków, radio Vooziego jęknęło elektronicznym dźwiękiem i przełamując zakłócenia i szum, z głośnika urządzenia dobiegł twardy głos kierowcy:
- Tu Jack - bąknął żołnierz. - Słyszałem, że zrobiliście małą strzelankę na ulicy koło tego cuchnącego baru. Mam nadzieję, że chociaż przeszukaliście zwłoki i zabezpieczyliście ciała, abym mógł potem zdać szczegółowy raport z opisem tych zdechłych gnoji. - Po chwili ciszy dodał - A następnym razem użyjcie tego cholernego radia i wezwijcie mnie... Wciska się pierwszy od głośnika przycisk i wybiera fale drugim pokrętłem... - wytłumaczył obsługę "magicznego" radia Jack. - Dobra, zaraz przyjadę po te zwłoki, zabiorę na pakę i wykonam kurs do skrybów w bunkrze, może rozpoznają krój szmat tych łajz, spośród dotychczasowych band, gangów... Dobra, koniec gadania, będę za 3 minuty.
Luke i Voozie spojrzeli najpierw na siebie, potem z przerażeniem odwrócili się za siebie.
Kilkunastoro dzieci oblazło zwłoki bandytów, bijąc się wzajemnie o każdą rzecz, którą udało im się znaleźć przy zwłokach...
Obaj przełykając głośno ślinę, pomyśleli, że Jack nie będzie zadowolony na ten widok...

Tymczasem Ostrowski stał przed ratuszem czekając na swoich kumpli. Nie do końca był pewien jak tutaj się znalazł, ale czy to było ważne? Miał tylko nadzieję, że już niedługo się tu pojawią. To słońce zdawało się być nieznośne...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Czw 17:51, 22 Lut 2007    Temat postu:

Voozie czuł duże zaspokojenie swojego zapotrzebowania na otwarty teren i świeże powietrze. Droga do ratusza była nudna, to kopnął 6 głowego psa, to rozwalił łeb szponowi śmierci. Same nudy. Z daleka zauważył już nerwowe ruchy Ostrowskiego przed ratuszem. Co by nie mówic, stęsknił się za nim. Troche się bał, że burmistrz może miec straż przyboczną, a amunicji niezbyt wiele, a zwłaszcza ze zwykłym pistolecikiem. W tym momencie rozpruwacz zaciążył mu za pasem. Voozie uśmiechnął się szyderczo, i postanowił nazwac go "Edek z krainy siedmiu mazaków". Podszedł do Ostrowskiego, i przywitał się...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna -> Misje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 4 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
BBTech Template by © 2003-04 MDesign
Regulamin