Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna
FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna  Zaloguj  Rejestracja
Wyzwanie dla Bractwa [Darion Die]

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna -> Misje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Masakrator_pl
Administrator / GM



Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 345
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Teraz jest tam krater...

PostWysłany: Czw 20:45, 28 Gru 2006    Temat postu: Wyzwanie dla Bractwa [Darion Die]

W Austin jak zawsze południowy gwar ulicznego ruchu dawał do zrozumienia, że na pustkowiach życie nie umarło. Na przedwojennych pozostałościach miasta trwało swoim tempem życie, zarówno kruche ghoule powoli stąpające po dziurawej jezdni, jak i rośli i potężni super mutanci, którzy byli ich całkowitym przeciwieństwem, wykonywali swoje obowiązki tak samo jak ludzie, mieszkający tutaj, w Austin. Ludzie, a raczej niezmieniony radiacją i mutacjami wirusa gatunek. Przecież nawet ghoule, mimo swego żałosnego ciała były ludźmi. A nawet można by rzec, że ich doskonalszą formą, co w uszach niezmienionego mieszkańca postnuklearnych Stanów byłoby co najmniej obelgą… Ale to nie ghoule strzelają dla radochy w ludzi.
Na szczęście nie wszędzie tak było. Tu, w Austin, wszystkie formy człowieka mieszkały, żyły, pracowały wspólnie. Bez walki, bez nienawiści…
Ale kogo to teraz k***a obchodzi? Darion miał ważniejsze sprawy na głowie, od kiedy wpakował kulkę temu psu Bractwa. Frajer szedł sobie sam w kierunku Austin, bez żadnego wsparcia... Taka okazja, poprostu sam się prosił, jak można było nie skorzystać. Najpierw wybór karabinu snajperskiego, sama przyjemność, następnie chwila poświęcona dokładnemu mierzeniu i... strzał. Zza gruzów przy obrzezu miasta został wystrzelony pocisk, który przeleciał przez oczodół, niszcząc gałkę oczną i przebił potylicę, zabijając na miejscu żołnierza. Bo czemu miał żyć? Przecież był z Bractwa Stali.
Teraz Darion musiał uważać, w Austin pojawiło się Bractwo i jak znał życie i tych frajerów z Bractwa, nie odpuszczą mu tak łatwo. Postarają się go znaleźć i dla przykładu ukrzyżować jego zwłoki w jakimś publicznym miejscu.
Na szczęście swoją uwagę przyciągnęła banda miejscowych przygłupów, nazywających siebie dumnie gangiem. Wywołali wczoraj zamieszki w pobliżu sklepu sama, miejscowego sprzedawcy urządzeń i broni.
Darion siedział własnie w swoim Buggy na obrzezach miasta, po przeciwnej stronie, skąd rzekomo pojawiły się posiłki Bractwa. Niedobrze, zwłaszcza, że Darionowi pozostał do zabicia pewien ghoul, niejaki Edmunt Stole, mimo że nie był z Bractwa, gorączkowo myslał o wstapieniu do niego, co sprawiało Darionowi niesamowitą chęć zabicia tego stworzenia. Zresztą, kilka razy już im pomógł, a to też nie było mile widziane w oczach zabójcy Bractwa. Cóż, sprzątnie tego ghoula tak czy siak, żeby zaspokoić swoją chęć, nawet może obsesję. A fakt, że w mieście pojawiło się więcej żołnierzyków Bractwa, hm... Pewnie nie przepuści i tej okazji.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Darion Die




Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 21:55, 28 Gru 2006    Temat postu:

Darion

Darion westchnal delikatnie. Alez to bedzie pracowite pare dni... Najgorsze, ze nie przywykl do walk w miescie, nie wspominajac o ucieczkach czy czymkolwiek tego typu. Trzeba bedzie Psy rozsmarowac jakos na prostej. Po pierwsze trzeba sie wiecej dowiedziec...
Rekonesans wiec...
Tylko strach cholera lazic po miescie. Trzeba bedzie znalezc kogos do pomocy. Sam! On bedzie wiedzial i widzial. Ale teraz trzeba i tak poczekac do nocy.
Darion przykryl plachta Buggy, sprawiajac, ze pojazd zlal sie z pustynia. Lowca wyciagnal lornetke i polozyl sie na piasku. Teraz to bedzie nudnie, ale oby owocnie spedzone pare godzin. Szybko odnalazl miejsce, gdzie psy z bractwa zatrzymaly sie i zaczal obserwowac. Trzeba wiedziec z kim sie walczy...
Przy okazji ten Ghoul... Darion co jakis czas spogladal w kierunku jego chaty, zeby sprawdzic co ten palant knuje. Kto wie? Moze nawet uda sie z tego miejsca, w nocy, znacznie utrudnic mu oddychanie?

Czekal na noc, wtedy dopiero planowal wkrasc sie do miasta i zamienic pare slow z Samem. Zapewne trzeba bedzie poczynic pare obietnic, ale przeciez sprzedawca go zna i wie, ze bedzie mogl liczyc na sowita zaplate. Ba, moze nawet od razu po wszystkim.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Psycho




Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 16:34, 05 Sty 2007    Temat postu:

Za dnia gorący piasek parzył nawet przez kilka warstw materiału. Do wieczora zostało jeszcze kilka godzin. Słońce, mimo iż nie zajmowało już swojej najdogodniejszej pozycji do przypiekania biednych mieszkańców ziemi, i tak dawało się we znaki. Drobiny piasku porywane przez najlżejszy podmuch wiatru wciskały się w każdą szczelinę ubioru i skóry, powodując okropne swędzenie. Sprzęt poddawany takiemu traktowaniu wymaga czułej opieki. Przy ogromnym samozaparciu człowiek który nie jest dzieckiem pustyni może nauczyć się to znosić. Pewnie nigdy się nie przyzwyczai, lecz wysiłkiem woli może to wytrzymać, jeśli będzie miał motywację.
Darion zapewne miał motywację... Dwóch „żołnierzy” z Bractwa Stali. Co prawda nie byli to chyba jeszcze prawdziwi żołnierze, ale Bractwo to Bractwo. Pajace w metalowych zbrojach, jeden z nich ma karabinek szturmowy, to przynajmniej wypatrzył snajper. Przyjechali tu swoim małym śmiesznym samochodzikiem z przynitowanymi gdzie się da blachami, które nadawały się chyba tylko na imitację pancerza. Przeklęci idioci, korzystali z prestiżu bractwa. Nonszalancko opierali się o dach swego „wozu” i niczym dobrzy wujkowie zadawali pytania mieszkańcom miasta, którym: „nic nie grozi kiedy Bractwo tutaj jest”. Naiwne dzieci. Poszli chyba do sklepu Sama. Ten ghoul pewnie im wszystko co wie dokładnie opowie. Dobrze, że opowiada nie tylko im...
Snajper nie miał czystej okazji do strzału. Prawdę mówiąc nie miał prawie żadnej okazji. Swoich obserwacji dokonał z lornetką przy twarzy co jakiś czas zmieniając punkt z którego wypatrywał. Przeklęte budynki. No tak, Austin to nie była taka sobie wieś zbudowana z za przeproszeniem suchego krowiego gó.... Wiele budynków przetrwało wojnę zasłaniając widok. Rządząca się swoimi prawami wolna ‘zabudowa’ pokryła proste niegdyś ulice, place i gruzowiska. Miasto nie było jednak piekłem dla strzelca wyborowego. Czasem bywało nawet rajem, trzeba było tylko znaleźć odpowiednie miejsce... Kilka wybijających się znad ziemskiego kurzu starodawnych budowli wyglądało bardzo zachęcająco, gdyby jakiś snajper miał ochotę...
Miejsca zamieszkania Edmunta Darion dokładnie nie znał. Słyszał tylko o nim, co wystarczyło by go znienawidzić i zabić przy okazji. Nie ma przymusu i nie ma problemu. O to, gdzie ten biedak śpi, można pewnie zapytać Sama.
Minuty mijały powoli, leniwie przemieniając się w godziny. Wyczulony słuch Dariona pozwolił mu usłyszeć klekot pancerza dość sporego skorpiona. Miał chyba z pół metra, lecz był w bezpiecznej odległości. Czas mijał.

[gm note] Jeśli nic nie deklarujesz wcześniej, to jest wieczór. Pytaj na gg jeśli będziesz miał jakieś wątpliwości.[/]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Darion Die




Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:19, 06 Sty 2007    Temat postu:

Darion

Darion w tym momencie postanowil dwie rzeczy. Po pierwsze, trzeba psy wyprowadzic z miasta na spacer. Zaden problem... Ale bedzie potrzebowal pomocy. Po drugie... Mozna sie polozyc spac, poczym na potwierdzenie wlasnych mysli ziewnal, starannie chowajac usta w plachte, zeby czasem piasek nie dostal sie do uklady trawiennego.
Sprawnie owinal sie plachta i zaczal sie kierowac w strone wlasnego pojazdu. Przy okazji w myslach podsumowywal sobie fikcyjne zarobki. Dwa pancerze, karabinek szturmowy, zapewne z zapasem naboji, drugi tez musi cos miec... Pewnie obaj maja jakas bron biala, moze nawet jakies specyfiki przy sobie. Oczywiscie ten kawal blachy ktorym jezdza no i benzyna. Ladnie, ladnie... Ciekawe ile Sam sobie wybierze.

Darion modlac sie, zeby te skorpiony nie podchodzily za blisko. Glownie raczej, zeby nie przerywac mu snu, niz bardziej z nibezpieczenstwa. Czegos tak ogromnego ciezko nie uslyszec, a Darion na dodatek mial dosyc lekki sen. To przychodzi z czasem.
Lornetke rzucil na tyl, bronie zrzucil pod nogi, a sam polozyl sie na dwoch siedzeniach i zapadl w bardzo lagodny sen. Wieczorem mial sie wybrac do miasta i moze po raz pierwszy spojrzec na swoje zdobycze. A na pewno po raz kolejny juz spojrzec na Sama.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Darion Die




Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:03, 07 Sty 2007    Temat postu:

Darion

Obudzil sie pare godzin pozniej, praktycznie bezblednie wyczuwajac zblizajaca sie noc. Pore ta mozna spokojnie bylo nazwac poznym wieczorem. Czul sie bardzo wypoczety i zadowolony, ze nic nie przerywalo mu odpoczynku. Co prawda slyszal jakies dalekie odglosy, a nawet wydawalo mu sie, ze strzaly, ale zrzucil to wszystko na sennosc.

No dobra, ale czas bylo sie zebrac w koncu do miasta. Zwinal ze soba noz i pistolet, a po chwili domyslu rowniez lornetke oraz granat blyskowy. Sprawdzil czy samochod jest odpowiednio przykryty, tak aby go nie bylo widac. Poprawil w paru miejscach plachte, az w koncu byl zadowolony z efektu.
Starajac sie nie rzucac w oczy zszedl do miasta.

Starajac sie jak najszybciej i jak najciszej pokonac wszystkie uliczki zmierzal do sklepu Sama. Czas ubic interes...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Psycho




Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 19:13, 10 Sty 2007    Temat postu:

Cienie wydłużały się coraz bardziej, aż do momentu w którym słońce znikło za horyzontem. Dominującą paletą barw stały się ciemne odcienie szarości i błękitu.
Darion szybkim krokiem szedł ulicami miasta, starając się unikać najbardziej uczęszczanych przejść. Istoty ‘ludziopodobne’ wszelkiej maści zmierzały do swoich domów na zasłużony odpoczynek po ciężkim dniu pracy.. Ich domy wyglądały przeróżnie, czasem urządzone w budynkach które przetrwały wojnę, kiedy indziej w zbudowanych z blach i gruzu szałasach przytulonych do kawałka ocalałej ściany budowli, która ponad sto lat temu obróciła się w ruinę.

Jednak nie wszyscy udawali się na spoczynek. Darion szedł niezbyt szeroką ulicą pośród ruin budynków zredukowanych do dwóch trzech pięter wysokości. W pewnym momencie zauważył wychodzącego zza latarni, w odległości kilkudziesięciu kroków przed nim, wyglądającego na dilera człowieka. Normalny widok. W każdym szanującym się mieście są dilerzy, czasem ich towar może okazać się bardzo przydatny. Jednak wzrok snajpera wychwycił coś jeszcze. Pomiędzy nim a dealerem po obu stronach ulicy ledwo widoczne w cieniu ukrywały się dwie postacie wielkości człowieka. Po chwili usunęły się z pola widzenia w wąskie przejścia pomiędzy budynkami. Ubrany w skórzaną kurtkę handlarz narkotykami na widok Dariona uśmiechnął się przyjaźnie, dyskretnie się rozejrzał i w powitalnym geście rozłożył ręce podchodząc kilka małych kroków do przodu.


[gm note] „Płachta maskująca” nie jest taka „super doskonała”, nie trzeba się o nią potknąć, żeby się połapać, że coś jest nie tak. Nie zmienia to jednak faktu, że na dalekie i średnie dystanse maskuje bardzo dobrze. Chodzi o to, byś nie wierzył ślepo w jej skuteczność.[/]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Darion Die




Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 20:06, 11 Sty 2007    Temat postu:

[do mg]: no tak, ale moja postac juz od dosyc dawna robi takie rzeczy i po prostu ukrywa ten samochod wraz z rzeczami w miejscach np. wsrod skal, lub na uskoku gory czy cos takiego. [/]

Darion spojrzal na dilera i usmiechnal sie mimowolnie, podniosl jedna reke, w luznym gescie powitania, jakim obdarza sie zarowno znajomych co nieznajomych. Jedyne co bylo nietypowe w jego postawie, to ze delikatnie i ledwo widocznie pokrecil glowa przeczaco. Pozostalo miec nadzieje, ze diler zrozumie o co chodzi.

Druga reka Dariona powedrowala z tylu za pasek, gdzie pod ubraniem kryl sie pistolet. Najpierw jednak uniknac konfrontacji.
Postaral sie skrecic w najblizsza uliczke, tak by wygladalo to najnaturalniej jak tylko sie da. Potem moze nawet pobiec...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Psycho




Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:31, 12 Sty 2007    Temat postu:

Darion, starając się by wyglądało to jak najbardziej naturalnie ostro skręcił w przejście, które właśnie mijał. Po przebyciu szybkim krokiem, potem lekkim truchtem kilkudziesięciu metrów, z ulgą stwierdził, że nikt za nim nie idzie.

Ręka nie chciała jednak opuścić swego miejsca na rękojeści broni. Mijał właśnie sporą stertę świeżych i bardzo cuchnących odpadków na których żerowało kilka stworzeń nieokreślonego kształtu i koloru. Z grubsza przypominały przerośnięte larwy wielkości nogi dorosłego człowieka. Na szczęście interesował je wyłącznie pokarm którego spożywaniem właśnie się zajmowały. Po opuszczeniu tego nader nieprzyjemnego miejsca Darion jeszcze niezauważony przechodził niedaleko dwóch supermutantów. Katowali oni swymi wielkimi jak bochny pięściami postać ludzką o wyglądzie jednego wielkiego krwawiącego sińca.


[gm note] Żeby wszystko było jasne. Domyślne czynności to oddychanie (jeśli jest czym), jedzenie i picie (jeśli jest co), wydalanie (ew. O ewentualnym kolorze może wspomnieć mistrz gry) oraz chodzenie. Inne nie-trywialne czynności wymagają nawet skromnego, ale opisu i wspomnienia o nich. [/]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Darion Die




Dołączył: 25 Gru 2006
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 22:18, 12 Sty 2007    Temat postu:

Darion

Darion z niesmakiem spojrzal na "bijatyke", ktora nazwal tak w myslach tylko z powodu braku chwilowo innego slowa. Biedny facet... No ale jesli nie chce sie byc rownie biednym co on, nalezy takie rzeczy omijac z daleka. Szczegolnie, ze jest tu przeciez Bractwo... Zaraz sie tym zajma, w koncu to stroze porzadku...
Ponownie usmiechnal sie zlosliwie na ta mysl.
Postaral sie ominac osilkow szerokim lukiem i dalej zmierzac do Sama. Ciekawe czy to bedzie prosta i szybka akcja, czy stanie sie to czyms rozwleklym i wyraznie bazujacym na ludzkim pechu. Naprawde, naprawde mial nadzieje, ze to pierwsze.
W jego glowe zrodzil sie juz nawet plan, potrzebowal jednak kogos do pomocy. No i drugiego radia...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Psycho




Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:11, 15 Sty 2007    Temat postu:

Snajper starając się nie zwracać niczyjej uwagi dotarł do miejsca które zapamiętał jako sklep Sama. Ghoul właśnie zamykał od środka swój sklep, w którym sprzedawał różne mechaniczne urządzenia i broń. Wyświechtana tabliczka na drzwiach z napisem ‘open’ uchwycona w obdarte ze skóry, acz zręczne palce sprzedawcy ukazała swą drugą stronę z napisem ‘closed’.

W tym właśnie momencie w szybie ukazała się twarz Dariona. Lekko wystraszony ghoul instynktownie odsunął się od drzwi. Po chwili jednak, kupieckim zmysłem wyczuwając nie zagrożenie, a interes, otworzył drzwi. Najpierw ukazał się rzadki widok u ghoula – tłusty brzuch, potem jego właściciel. Dobrze, że ten widok jest rzadki, bo do przyjemnych nie należy. Przez rozdarcia w koszuli w miejscach gdzie odpadła skóra widać było żółtawą, tkankę tłuszczową.

Otyły ghoul otworzywszy drzwi zrobił grymas siląc się na chytry uśmiech.
-Ach, widzę, klient ma sprawę mimo późnej pory... a czas to pieniądz jak mawiają...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Psycho




Dołączył: 03 Sty 2007
Posty: 22
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 17:51, 26 Sty 2007    Temat postu:

Sam upewniwszy się, że Darion ma ważny interes, wpuścił go do środka i <skrzypienie> zamknął za nim mocno sfatygowane sklepowe drzwi na <szur i stuk> zasuwę. Podszedł do ściany i <pstryk i bzyyk> po chwili mrok wnętrza rozjaśniły dwie brudne do granic możliwości żarówki. <bzyyk> Przygasając co jakiś, świeciły one swoim nikłym, żółtym światłem. Jedna z nich, przykryta od góry przemysłowym kloszem, oświetlała ghoula i ladę sklepową, za którą sprzedawca swoim zwyczajem stanął. Drugie źródło światła, umieszczone było obok, na ścianie, gdzie wisiała broń. Większość z nielicznych egzemplarzy, tysiąckrotnie naprawiana, była nierozpoznawalna z marki ani modelu. Tonąca w mroku pozostała część pomieszczenia skrywała liczne kształty urządzeń o nieodgadnionym dla snajpera przeznaczeniu - no może oprócz jednego - w cieniu na półce, Darion dostrzegł kształt przypominający radio.
Lekko upiornie wyglądająca w tym oświetleniu twarz Sama, wyrażała pełne skupienia oczekiwanie."

- Cześć, Sam prawda? Mam do Ciebie pewna propozycje...

-Tak, nazywam się Sam i jestem tutaj sprzedawcą. Niedosłyszałem jednak imienia, jeśli mamy rozmawiać o propozycjach...

- Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć to Felix. Felix Toson.

-Miło mi panie Felix. A więc cóż by to miała być za propozycja?

- Po pierwsze najpierw chciałbym pana spytać, czy nie czuje się pan trochę nieswojo gdy Bractwo przebywa w mieście? Ja aż boje się wyjść na ulice...

Sam spojrzał na Dariona lekko zdziwionym wzrokiem. Lecz tylko przez chwilę.
-No cóż... Czułem się dosyć nieswojo gdy niedawno przed moim sklepem rozegrała się strzelanina między jakimiś bandytami a strażnikami. Jeśli dzięki Bractwu takie incydenty nie będą miały miejsca nie mam nic przeciwko nim.

- A widziałeś ich sprzęt? Nieźle sobie pozwalają co?

Niemal martwe wcześniej oczy kupca rozjarzyły się nieco...
-Rzeczywiście kosztowne i rzadkie przedmioty są w ich posiadaniu... Zazwyczaj śmiercionośne przedmioty, tak nawiasem mówiąc.

- Tak się składa, ze ci służbiści lubią robić na boku... co Ty na to jakby mi się udało dla Ciebie załatwić parę ich zabaweczek? Musiałbyś mi jedynie odrobinę pomoc.

Twarz sprzedawcy miała zapewne wyrażać pewne oburzenie, jednak z powodu niesprawności części mięśni i nerwów, zdziwienie i lekki strach było widać jedynie w jego mętnych oczach.
-Zaraz zaraz, młody człowieku... Jestem handlarzem już od kilkudziesięciu lat i niezbyt się domyślam co mogliby chcieć za te swoje błyskająco-świecące zabaweczki jeśli o to ci chodzi... Rzadko widuje się w tym mieście broń energetyczną... To mogło by wzbudzić podejrzenia... Nie chcę kłopotów, nie z bractwem...
Staruszek mimo ponad stu lat życia chciał żyć dalej... Zaczął się nawet nerwowo rozglądać i zerkać w stronę okna.

- Nie, nie, źle mnie zrozumiałeś. Ale samochodzik? Paliwo? Nie chodzą tez ubrani w byle szmaty... Plus naboje, pomyśl naboje do tych ich broni. Nie wystawiałbyś tego na ladzie oczywiście.

Wewnętrzna walka w duszy Sama objawiała się tylko jego milczeniem... Może żyłka handlarska wzięła jednak górę?
-Tak, tak... Tyle lat spokojnie, były może problemy... Ale szansa taka pierwsza od lat...
Zdawał się mówić do siebie, lecz po chwili oprzytomniał. -Amunicja, tak... nieprzydatna jednak bez broni, zależy jeszcze jaka broń... samochód... cenna, duża, widoczna i kłopotliwa rzecz, niestety... Ale rozmawiając TYLKO teoretycznie, jaka byłaby moja rola. Kości już nie te same, chociaż kiedyś..
Sam mimo chwil słabości zdawał się odzyskać trzeźwy pomyślunek.

- Po pierwsze potrzebuje pożyczyć od Ciebie dwie rzeczy, jeśli masz oczywiście. Potrzebuje radia i namiotu. Obie rzeczy do zwrotu, wiec nic nie tracisz.

-Taaak... a gdzie jest haczyk?

- Nigdzie, po prostu chce z nimi robić interesy poza miastem. Musiałbyś im jeszcze jedynie wskazać gdzie ten namiot będzie rozstawiony. To Ci oczywiście również powiem. I tyle, później z rzeczy które mi się uda od nich załatwić będziesz mógł sobie wybrać. A może już masz cos na oku?

-Pożyczenie ci tych przedmiotów wydaje się intratną inwestycją... Karabiny szturmowe... Cóż, chyba zawsze będzie na nie popyt w niektórych kręgach, nieprawdaż? Co do przekazania tej informacji, skoro chcesz z nimi handlować, czemu sam im tego nie powiesz?

- Bo nie chcę żeby ktoś mnie mógł zobaczyć rozmawiającego z nimi. Ciebie jako tego, przed którego sklepem wybuchła bójka, każdy uzna za normalne ze z nimi rozmawiasz

-Nie wiem... ja też bym nie chciał by oni zapamiętali, że im coś tam powiedziałem. Ci rycerze mogliby mieć całkiem niesłusznie żal i do mnie... Bo widzę, że zamierzasz zrobić z nimi jakiś pół uczciwy interes...

- To służbiści którym mało płacą. Chcą sobie odrobinę dorobić na boku i tyle. Dobrze wiedza jak wygląda sytuacja bo już parę razy to załatwiałem w innych miejscach.

-Ech stary jestem.... Dowiedzą się o miejscu spotkania, ale nie ode mnie. Co ty na to młody człowieku?

- Wtedy cena za to będzie oczywiście niższa...

-Heh. Nie rozumiem, czemu ci na tym zależy... dobrze więc. Powiem im.

- Wracając, czy masz to radio i namiot?

-Tak gdzieś tu były.
Sam radio odnalazł bez trudu, namiot zaś po kilku chwilach manipulowania żarówką na kablu nad stertami szpargałów.
-Jak już wspomniałeś młody człowieku, to pożyczka...

- Możesz mi zaufać. Wrócę jutro mniej więcej o podobnej porze i powiem Ci gdzie ich skierować.

-Przyjdź później... Tak żeby cię nikt nie widział... Zapukaj dwa razy w drzwi. Stary jestem, ale postaram się nie zasnąć...

- Jak chcesz, ale nie masz się czego obawiać. Jestem tylko klientem

-Tak, tylko klientem...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna -> Misje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
BBTech Template by © 2003-04 MDesign
Regulamin