Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna
FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna  Zaloguj  Rejestracja
Koniec drogi
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna -> Misje
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Chudeusz
Game Master



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 163
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 22:21, 24 Kwi 2006    Temat postu:

Mia spojrzała na Wyatta z ukrywaną nienawiścią po czym posłusznie wyszła ze straznikami nie stawiając najmniejszego oporu. Doskonale wiedziała ze temu człowiekowi raczej nie ucieknie. Dochodzące z zewnątrz jej pokoju krzyki gwałconych kobiet nie poprawiały jej samopoczucia. Mia zdała sobie sprawę ze jest na łasce zupełnie nieprzewidywalnego bandyty. Do jej serca wkradło sie nowe uczucie strach. Usiadła skulona w koncie pokoju i starała się z całych sił odizolować od otoczenia. Wyrzucić z głowy te straszliwe krzyki.

W pokoju Obok Wayatt toczył swą grę z młodym rekrutem enklawy.
John zaciągnął się dymem to mógł być ostatni jego papieros. Szkolenie nakazywało mu podać swój stopień imię i nazwisko. Rozsądek wołał "Ratuj się masz dopiero 22 lata. warto żyć. Oczy bandyty były bezlitosne ich spojrzenie cięło jak rozrywacz. Chłopak podjął decyzje.

- W porządku, widzę ze nie mam wyjścia. Chcę żyć. Powiem wam wszystko co wiem, jednak nie jestem samobójcą ani fanatykiem. Jeżeli zdradzę wam co kryje się w tej bazie zostanę jednym z was. Wyrzutkiem ściganym przez prawo, Alternatywą jest śmierć, bolesna śmierć jak sadze - Chłopak popatrzył na Wyatta bez strachu - Zapewne podczas tortur powiedziałbym wam wszystko co chcieli byście usłyszeć i wiele więcej, być może umarł bym zanim by to nastąpiło. Zatem dogadajmy się?
ja chce żyć, ty możesz mi to zagwarantować Wyatt.

Hopkins uśmiechnął się lekko i powiedział
Na początek mały prezent. Mój pancerz wspomagany jest ukryty pod stertą śmieci wyrzucanych przez tych śmierdzieli na tyłach trzeciego z budynków mieszkalnych. Pancerz jest w pełni sprawny.
Teraz Twoja Kolej Wyatt.

John zerknął na raidersa zastanawiając się czy nie przesadził, Jeżeli tak już wkrótce się o tym przekona...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Wyatt Kowalsky
Bandyta



Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ukrytej bazy :]

PostWysłany: Pon 22:42, 24 Kwi 2006    Temat postu:

Wyatt zaczął się przyglądać mu nad wyraz uważnie. Patrzył na niego przez jakiś czas aż w końcu nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Zamiast opanować się po chwili śmiał się z całego serca. W końcu otarł łzę z oka i odpowiedział:

- Kto tutaj kogo przesłuchuje? hehehe. Masz jaja Hopkins i to mi się podoba. Jeśli się sprawdzisz to masz u nas miejsce. Oczywiście nie oczekuj pełnej swobody, przez najbliższe parę tygodni będziesz pod stałą obserwacją. Jednak z czasem będziesz miał takie same prawa jak my wszyscy. A powiedz co to jest prawo i kto jest wyrzutkiem? Bo moim zdaniem tego już nie. Te małe grupki, które kontrolują po dwa miasta nie liczą się. Te ziemie są bardzo rozległe i jest pełno miejsc gdzie można się schować i żyć odpowiednio.

Od słów o obserwacji Kowalsky już się nie śmiał. Patrzył mu cały czas w oczy, młody był bezczelny, ale tacy ludzie zawsze są potrzebni. Zamiast sikać w portki podczas bitwy często przechylają szale zwycięstwo. Zupełnie jak Bill czy Luke.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Chudeusz
Game Master



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 163
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 16:48, 29 Kwi 2006    Temat postu:

John nie czuł się najlepiej, śmiech Wyatta wytrącił go z równowagi. Ten zbir miał w sobie coś co powodowało ze ludzie wykonywali jego rozkazy z własnej woli. Hopkins próbował już służby w armii teraz postanowił spróbować życia wolnego strzelca.
- Dobrze Wyatt, zgadzam sie n te warunki, zwłaszcza ze alternatywa nie jest zbyt ciekawa. - John pozwolił sobie na uśmiech - Zapewne jesteś ciekaw co Oddział enklawy robił na takim zadupiu i kim jest ta laska którą odesłałeś. Ton głosu Hopkinsa zdradzał niewielkie emocje.

Otóż zostaliśmy wysłani z misją odnalezienia starej bazy wojskowej. Enklawa dysponowała w swoim czasie dokładnymi informacjami na temat położenia baz. Teraz są to tylko ogólne wskazówkii. - John zauważył spojrzenie Wyatta - Dobra juz wracam do tematu. Jak zapewne już wiesz to właśnie tą bazę mieliśmy odnaleźć. i zrobiliśmy to. Jednak ktoś nas ubiegł. I nie mam tu na myśli kanibali. Kody do wejścia nie działały. Nie mogliśmy otworzyć wrót bunkra. Sierżant postanowił zastawić pułapkę i rzeczywiście po trzech tygodniach . - Przyczailiśmy się i faktycznie. Wpadła nam prosto w łapy. Córeczka Oswalda, Tego Pita Oswalda - John podniósł głos. – Szmata.
Po czym zamilkł na chwilę by po zaciągnięciu się papierosowym dymem powróci do przerwanej opowieści.
- Roberts już wiedział kto od dłuższego czasu czyścił magazyn bazy. Jednak ona nie chciała podać kodów a sierżant był zbyt miękki żeby ją porządnie przesłuchać. W każdym razie za znalezionymi przez was drzwiami znajduje się to czego ona i jej tatuś nie zdążyli wywieźć. Jedyna rzecz która mnie zdziwiła to fakt że senior jeszcze nie odwiedził bazy. w poszukiwaniu swej córki. To bardzo dziwne. Myśleliśmy że to wy jesteście wynajętym zbirami, ale jednak nie. - Hopkins zdał sobie sprawę z tego co przed chwila powiedział i zaśmiał się niepewnie. - to wszystko co wiem. Jeżeli można to chciałbym się przebrać, latanie nago jest może i dobre dla tych dzikusów..


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Wyatt Kowalsky
Bandyta



Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ukrytej bazy :]

PostWysłany: Nie 11:42, 30 Kwi 2006    Temat postu:

Wyatt przetarł rękami oczy zmęczenie zaczęło się chyba dawać mu we znaki. Następnie wyciągnął w kierunku swojego nowego snajpera dłoń:

- Witaj w drużynie John. Chłopaki dadzą ci jakieś ciuchy. Niestety nie wozimy zapasu ubrań i będziesz musiał zadowolić się lekko dziurawymi rzeczami. Jak umiesz szyć to kiedyś sobie zacerujesz to wszystko. Potem zaprowadzisz kilka osób po twoją zbroję, pamiętajcie by sprawdzić czy jakiś radskorpion nie zdążył się zadomowić w środku. Potem możesz coś zjeść i odpocząć. Ja muszę jeszcze raz z naszym gościem.

Wszyscy opuścili ten pokój i rozeszli. Wiadomość o decyzji Hopkinsa szybko rozeszła się po ludziach. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Wygrali swoją najtrudniejszą bitwę w życiu. Podzielili się na dwie grupy. Jedna, zdecydowanie mniejsza, patrzyła na niego z niechęcią. Mieli oczywiście dość duży powód, wszyscy odnieśli mniejsze lub większe rany podczas walki. Pozostali byli zadowolenie pojawieniem się zawodowca w ekipie.

W międzyczasie Wyatt dotarł do pokoju w którym przetrzymywano młodą kobietę. Wydawała się lekko roztrzęsiona, ale to mogło być złudzenie wywołane natłokiem wydarzeń ostatnich kilku godzin:

- Masz wyjątkowo piękne oczy Mio. Wielka szkoda, że są bardziej kłamliwe od jadowitej żmii. Straciłem ponad 40 osób. Rozumiesz? 40 dobrych i prawych ludzi oddało życie by wyciągnąć ciebie z rąk enklawowców. A ty jak się po tym wszystkim odpłacasz? Mówisz mi jakieś brednie, masz za nic pomoc jakiej ci udzieliłem. Jeśli będziesz odtrącała każdą dłoń wyciągniętą w twoją stronę na pustkowiu nie dożyjesz starości.

Kowalksy mówił dość szybko by słowa zapadały jej w pamięć, ale by nie mogło szybko tego przemyśleć. Zawsze lepiej złamać ludzi bez tortur, szczególnie tak piękną kobietę:

- Możemy zacząć od nowa. Jak się tutaj znalazłaś. Co wiesz o tym miejscu?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Chudeusz
Game Master



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 163
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 21:16, 30 Kwi 2006    Temat postu:

Mia siedziała skulona w koncie kiedy drzwi się otworzyły i ujrzała w nich Wyatta. Zanim zdążyła się podnieść usłyszała jego krótka i pełną ukrytej groźby przemowę. Mia była jednak córką rodu Oswaldów. Biznesmenów z wieloletnim stażem. Potrafiła kłamac jak niewielu ludzi. Jedynym efektem który wywołała przemowa Wyatta było lekkie rozbawienie dziewczyny. Gdyby sytuacja nie była tak poważna z pewnością wybuchłaby śmiechem.

-Więc jednak któryś z żołnierzy zaczął sypać? -Mia postanowiła przez chwilę być szczerą - Daruj sobie gadki o prawych ludziach, słyszałam co z robili z dzikuskami. Dziewczyna wzdrygnęła się lekko. Chcesz wiedzie dlaczego tu jestem? Pewnie wiesz juz o bunkrze znajdującym się w tej bazie?. Pod tą bazą jest stary bunkier z czasów przedwojennych. Zawiera pełne wyposażenie umożliwiające 200 ludziom przeżycie przez około 50 lat. żywność woda, zamknięty obieg powietrza. Mieli w nim stacjonować piloci tych czarnych maszyn oraz ochrona bazy. Zapewne w środku jest masa bogactw. Jednak bunkier jest silnie chroniony. Nie wiem jak Ale Roberts nie zaryzykował nawet próby otwarcia tych drzwi. A wszyscy mieli Pancerze Wspomagane. Mój ojciec wysłał mnie abym odnalazła kolejne źródło dostaw broni i nowoczesnej technologii. I znalazłam. Niestety równocześnie z Wojakami Enklawy. Resztę już znasz. -dziewczyna spojrzała na Wyatta szeroko otwartymi oczyma i starając się nawiązać kontakt wzrokowy mówiła dalej.
-Możesz mnie oddać swoim ludziom, ale nic więcej się nie dowiesz, To wszystko co wiem. Miałam tylko naleź bazę. Mój ojciec przysłałby potem ekipę ze specjalnym wyposażeniem. Rozpruliby skarbiec i wybrali dobra. Jak zawsze.
Jestem sporo warta, jeżeli odstawisz mnie do Nowego Orleanu przysięgam ze nikomu nie powiem o bazie. A mój ojciec zapłaci za mnie sowity okup.

Mia stanęła przed Wyattem z falującą piersią i łzami w oczach, zdawała sobie sprawę ze od tego człowieka zależy jej los....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Wyatt Kowalsky
Bandyta



Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ukrytej bazy :]

PostWysłany: Pon 10:23, 01 Maj 2006    Temat postu:

Kowalsky uśmiechnął się do niej. Mała jędza. Nawet nie zdawała sobie sprawy co może się jej stać jeśli nie będzie współpracować:

- Ładna historia. Powiem więcej masz talent, jeśli przygotowujesz je na bieżąco. Zostawmy jednak na razie sprawy tej bazy, Enklawy oraz kanibali. Zapomnijmy o pustkowiu i jego skarbach. Powiedz mi co sądzisz o swoim ojcu. Kim jest człowiek, który wysyła swoją piękną córkę na dzikie ziemie. Samą bez ochrony by wyszukiwała ukrytej bazy, położonej pośród dzikich plemion ludojadów. Bazy, którą także interesują się wiele innych grup.

Wyatt mówił to takim tonem by tylko najgłupsi nie zdołali wykryć w tym wszystkim sporej dawki ironii. "Za kogo ona mnie bierze? Za półgłówka czy okrutnika, który tylko siłą będzie wydobyć z niej to czego potrzebuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Chudeusz
Game Master



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 163
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pon 23:05, 01 Maj 2006    Temat postu:

Mia natychmiast przestała płakać. Uśmiechnęła się wyniośle i odwróciła się tyłem do bandyty. W pomieszczeniu rozległ się cichy śmiech.
-ha ha zatem nawet w śród Raidersów trafiają się bystrzaki. Nie obraź się, to komplement Wyatt. - Mia z zupełnie poważnym wyrazem twarzy spojrzała w oczy przeciwnika. - Powiem Ci na czym stoimy Wyatt, a potem złożę ofertę. Możesz ją przyjąć lub nie. Jednak zanim cokolwiek zrobisz dobrze się zastanów.

Dziewczyna wróciła do swojego konta i usiadła wygodnie zapalajac papierosa. Na pytające spojrzenie Wyata Odparła lakonicznie - Strażnik nie odmówi kobiecie ostatniego papierosa prawda... - Kolejny uśmiech przemknął po pięknej twarzy. Dziewczyna zaciągnęła się i zaczęła mówić.
- Oboje wiemy o bazie. I doskonale wiesz że mam z nią coś wspólnego. Oczywiście miałeś rację, nie przyjechałam tu sama. Moich ochroniarzy zjedli kanibale, oczywiście po tym jak Roberts się z nimi rozprawił.
Kolejny kłąb dymu opuścił piekne usta a piękne zielone oczy patrzyły z dołu na Raidersa.
- Mój ojciec handluje bronią. Kontroluje handel w Orleanie i kilku mniejszych dziurach. Żeby zacząć się liczy potrzebowaliśmy czegoś ekstra.. czegoś co może znajdować się w tym bunkrze. Nowoczesnej broni i wyposażenia. Niestety Bunkier jest bardzo dobrze chroniony. A ja znam tylko kod otwierający bramę i dezaktywujący zewnętrzny pierścień obrony bazy. Zazwyczaj to wystarczało.
Uśmiech rozjaśnił twarz Mii - Jak widzisz ta blond główka jest całkiem cenna. - Uśmiech znikł równie szybko jak się pojawił.
- Teraz przejdźmy do rzeczy- Zarówno głos jak i oczy Mii były lodowate i godziły prosto w Wyatta. - Masz kilka opcji. Możesz mnie torturować i wymusi kody, Banalne ale bardzo ryzykowne. Mogę się pomylić lub Cię okłamać. A wtedy wszyscy zginiemy. Opcja druga to puszczenie mnie wolno. Wówczas nic nie stracisz ale zyskasz wdzięczność mojego ojca.
I wreszcie opcja trzecia. Będziesz dla mnie pracował. Mój ojciec zapłaci ci za broń i za moje bezpieczeństwo. W zamian odstawisz mnie do Orleanu. Do czasu kiedy wrócę będziesz pilnował tej bazy. W zamian za pomoc otrzymasz 30% zawartości bunkra, Oraz wdzięczność mojego ojca. Nie zdradzę Cię, Oswaldowie zawsze dotrzymują danego słowa.

Dziewczyna umilkła i starała się wyczytać jakie wrażenie zrobiła na Wyacie. -Zastanów się dobrze, mamy czas..
Po czym zapaliła drugiego papierosa i nie patrząc już na Raidersa zaczęła delektować się dymem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Wyatt Kowalsky
Bandyta



Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ukrytej bazy :]

PostWysłany: Wto 14:52, 02 Maj 2006    Temat postu:

Wyatt miał już kompletnie dość tej kobiety. Mała głupia kłamliwa dziwka o ładnych oczkach, myśląca, że bogaty tatuś uratuje ją z niewoli. Niedoczekanie. Jest w niewoli, jej życie zależy od kaprysu przywódcy a ona śmie dyktować żałosne warunki. Dopiero po kilku sekundach uświadomił sobie, że w pomieszczeniu zapadła cisza. Wydawało się, że Mia już wyłożyła wszystkie karty na stół więc Kowalsky’emu zaczęło to wszystko się nudzić. Jego ludzi świętowali zwycięstwo a on od dłuższego czasu tylko słuchał i gadał bzdur różnych osób:

- Mia uspokój się. Nie jesteś w pozycji by dyktować warunki. Szczególnie warunki, za które świadczysz swoim słowem. Przez ostatnie kilkadziesiąt minut co chwilę wymyślałaś kolejną historykę. I jak ja mam uwierzyć komuś takiemu? Jeśli masz coś jeszcze do powiedzenie to mów szybko i sensownie, jeśli nie to prześpij się z tym i może rano powróci Ci zdolność logicznego myślenia. Jeśli nie... naprawdę miło było cię poznać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Chudeusz
Game Master



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 163
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 22:20, 04 Maj 2006    Temat postu:

Zatem życzę dobrej nocy - Mia nawet nie drgnęła słysząc słowa Raidersa - a teraz jeśli można prosiłabym o opuszczenie pokoju.

Kobieta ostentacyjnie odwróciła się plecami do bandyty i poszła do swojego konta. Tymczasem z zewnątrz dobiegały odgłosy bawiących się raidersów. Krzyki i muzyka z cała pewnością były słyszane w promieniu kilku kilometrów. Jednak jedynymi istotami które mogły je słyszeć było stadko zmutowanych modliszek oraz kilka gecko poszukujących modliszek w celach konsumpcyjnych. Piękne niebo i doskonała pogoda sprzyjały raidersom w świętowaniu zwycięstwa. Jedynie od czasu do czasu jęki rannych i przekleństwa Bila Narzekającego na to ze żadna kobieta nie może mu usiąść na kolanach mąciły sielankowy nastrój zabawy.

Jednak nie wszystkim było dane się bawić. mała grupka Raidersów przezornie Rozstawiona przez Luka Strzegła obozu wypatrując możliwych zagrożeń. W głębi bazy tajemnice drzwi prowadzące w głąb ziemi wabiły ukrytymi za nimi skarbami. Kolejne dni musiały przynieść rozstrzygniecie, w pojedynku pomiędzy bezbronną dziewczyną a Bezwzględnym Raidersem.

[off] Jak ustaliliśmy wcześniej możesz dokonać małego skoku czasowego, obiecuje ze nie Spalę Ci bazy Twisted Evil [off]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Wyatt Kowalsky
Bandyta



Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ukrytej bazy :]

PostWysłany: Pią 11:32, 05 Maj 2006    Temat postu:

Wyatt skwitował jej prośbę cichym śmiechem:

-A od kiedy to więźniowie mogą czegokolwiek żądać. Dzisiaj jednak wszyscy powinniśmy się radować, w końcu Ty uniknęłaś podpalenia, a my pokonaliśmy tego nadętego bufona. Życzę miłego wypoczynku. Przepraszam, że nie zapraszam do świętowania.

Przywódca wyszedł z pomieszczenia. Jeden z dwóch wartowników momentalnie zatrzasnął drzwi. Obaj wiedzieli co ich spotka jeśli okażą się nieodporni na wdzięki kobiety. Jeśli miała mieć spokój to będzie go miała... przynajmniej dopóki szef nie zmieni rozkazu.

Kowalsky wszedł na dogasający dach. Tu i ówdzie paliły się jeszcze resztki bimbru, ale można było po nim bezpiecznie chodzić. Zabici wrogowie zostali zrzucenie na dół już wcześniej. Chwycił jedną z podanych mu przez Hana butelek i podszedł do barierki. Poczekał aż biesiadnicy uspokoją się. Większość była mocno wstawiona. Adrenalina ciągle buzowała w ich żyłach, bimber i popęd tylko to zwielokrotniały:

- Wygraliśmy – ja to jedno słowo rozległo się kilkanaście wystrzałów w powietrze. – Pokazaliśmy, że razem możemy wszystko. – Wiwat nasi przywódcy – Tak wiwat nam wszystkim. I oddajmy pokłon naszym przyjaciołom. Teraz jednak bawmy się.

W tym momencie jeden z członków odpalił przygotowane wcześniej race. Doszło również to tego kilka kolejnych salw z broni.

- Ta baza to nasz nowy od dawna poszukiwany dom. Wyrwaliśmy ją z martwych pazurów naszych wrogów i kto będzie chciał ją zabrać będzie musiał robić to samo. Dopóki będzie krew w nas krążyć nie oddamy jej nikomu. Powitajmy też nowego przyjaciela u nas. Hopkins, trafił w młodości w złe towarzystwo. Nawrócił się jednak i teraz jest mi bratem tak jak i wy. Chwała zwycięzcom. Pogarda dla przegranych

- Chwałą. Chwała – Raidersi skandowali jeszcze przez chwilę do słowa nim spostrzegli, że ich przywódca zniknął za krawędzią dachu. Już po chwili Wyatt wbiegł do nich i świętowanie rozpoczęło się na nowo.

Rankiem rozpoczęły się długie kolejki. Bimber pędzony w maszynerii zbudowanej przez Smitha był oczywiście wyborny, ale alkohol produkowany z odpadów nie wpływał dobrze na zdrowie pijących. Kac był drugą siłą po przywódcy w tej grupie. Tylko tej dwójce nigdy się nie odmawiało.

Dopiero koło południa ludzie wrócili do życia. Jeden ze znalezionych pokoi posiadał cały stół i kilka krzeseł. Przyniesione siedzenia z innych pomieszczeń pozwoliły zorganizować mininaradę. W jej skład weszli Wyatt, Luke, Bill, John, Smith oraz piątka innych członków.

- Jak wiecie panowie to nasz dom jest teraz i nie może być tak, że nasze własne drzwi są przed nami zamknięte. Macie jakiś pomysł jak otworzyć te wielkie wrota.
- TNT
- Odradzam –
wtrącił snajper – wybuch uruchomi systemy ochronne bazy. Myślicie, że czemu sami tego nie spróbowaliśmy. Jeśli to zrobimy może z 10 osób przeżyje nie więcej.
- Ma rację. Najwidoczniej musisz się z ta dziwką dogadać Wyatt.
- Nie da rady. To plugawe i kłamliwe dziewczę wykorzysta każdą okazję by popsuć nam szyki. Musimy spróbować wyżej.
- Do ust?
- Zamknij się Wilkons. Jak masz takie tylko pomysły to lepiej wróć do dłubania nożem pod paznokciami
- No co.. chciał wyżej.
- Myślałem o jej ojcu. Picie Oswaldzie.
- Przepraszam Wyatt, ale ty nie wiesz na co się porywasz. Pit to największy sukinsyn po tej stronie Ameryki. Za nic się z nim nie dogadasz.
- A masz inny pomysł Hopkins? Nie? Ktoś inny... a więc postanowione. Pojadę do Nowego Orelanu. Bierzemy hummera oraz dwa motory i dwie zbroje. Musimy zrobić dobre wrażenie. Prócz nas wyruszy druga grupa. Pod dowództwem Watersa. Weźmiecie Buggy;ego i też ze dwa motory. Będziecie jechać osobno. Wyruszycie przed nami i wjedźecie do miasta inną drogą. Jeśli Pit będzie próbował jakiś sztuczek. To wrócicie do bazy i pomożecie przygotować dla niego niespodziankę. Ile czasu jest stąd do Orelanu?
- Jakieś dwa dni.
- Dobra liczmy trzy w każdą stronę i dzień tam. Macie tydzień na przygotowanie się do obrony tak na wszelki wypadek. Smith zajmij się naprawą sprzętu, przede wzsystkim pojazdów. Hopkins ty masz przekazać jak najwięcej swojej wiedzy pozostałym. Wiem, że nie uczynisz z nich w takim czasie strzelców wyborowych, ale zrób tyle ile dasz rade. Jakieś pytania? Wyruszamy za trzy godziny. Przygotujcie pojazdy. Baki mają być pełne. Bill ty masz się w tym czasie wykurować. Natomiast ty Luke dopilnuj by nikt nie tknął palcem Mii. W swoim pomieszczeniu ma się czuć swobodnie. Żadnych wyjść na powietrze. Ona jest sprytniejsza niż sądzicie.


Nie było głosów sprzeciwu. Gry już narada skończyła się, Wyatt udał się do przetrzymywanej kobiety. O tej porze wartownicy stali koło drzwi, choć w nocy to pewnie tak jak i pozostali leżeli pod nimi:

- Witaj Mio. Spróbuję sprawdzić czy choć cześć z Twoich słów była prawdą. Wyruszamy za parę godzin do Orleanu. Spotkać się z Twoim ojcem. Wybacz, ale nie mogę Ciebie zabrać i jeszcze przez kilka dni go nie zobaczysz. Musisz tutaj zostać, jeśli nie będziesz sprawiała problemów nic się nie stanie. Teraz pozwolisz, że zabiorę ten mały drobiazg z Twojej szyi. – Kowalsky szybkim ruchem zerwał mały łańcuszek z jej drobnej szyi. W medalionie było urocze zdjęcie Mii oraz seniora rodu. Kobieta rzuciła kolejne pełne nienawiści spojrzenie, ale bandyta nic już sobie z tego nie robił.
- Otrzymasz to kiedy tylko spotkasz się z ojcem. Zachowuj się dobrze i nie próbuj żadnych sztuczek to nic się nie stanie. Ani tobie ani moim ludziom.

O wyznaczonej godzinie z ukrytej bazy wyruszyła niewielka grupa zmotoryzowanych. Wyatt siedział na przednim siedzeniu pasażera. Z tyłu dwie osoby próbowały przyzwyczaić się do nowych zabawek. Parę godzin w bazie to trochę mało czasu by zapoznać się z ich możliwościami. Wyatt oczywiście nie zapomniał o przemalowaniu oznakowania na pojazdach oraz zbrojach. Zamiast godła enklawy widniał tam dumny Adrian. Symbol ich dzikości i bezwzględności:
[link widoczny dla zalogowanych]
Pod każdym narysowanym godłem widniał także napis:
Death or Glory


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Chudeusz
Game Master



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 163
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Sob 11:04, 06 Maj 2006    Temat postu:

Mały konwój sprawnie przemierzał pustkowia. Unikając patroli Bractwa Stali i umiejętnie poruszając się po bezdrożach Raidersi dotarli do Nowego Orleanu, Nieuchronnie zbliżała się chwila konfrontacji. Pit Oswald mieszkał w Wysokim budynku na skraju miasta. Z pozoru budynek niczym się nie wyróżniał. Zwykły obdrapany czterokondygnacyjny blok. Jednak po dokładniejszej obserwacji można było zauważyć stanowiska ogniowe na wszystkich piętrach. Zapory i licznych strażników. Jak na zwykłego przemysłowca Pitt dbał o swoje bezpieczeństwo.

Wyatt rozdzielił swoja grupę przed wjazdem do miasta po czym unikają wzbudzania zbędnego zainteresowania ruszył hummerem w kierunku centrali firmy Oswalda. Podjechawszy pod bramą napotkał pierwszą przeszkodę strażnika bramy.
- Czego tu - strażnik był nad wyraz kulturalny - Wynocha sklepy są dalej
- Prowadź do szefa mam dla niego cenną informację
- głos Wyatta był zimny niczym stal. Dźwięczało w nim cos co sprawiło że Strażnik podniósł szlaban.
-Prosto i w lewo stańcie na parkingu przed budynkiem będą tam na was czekać. - po czym zniknął w swej stróżówce i nawiązał z kimś kontakt radiowy.

Gdy hummer Raidersów podjeżdżał do wyznaczonego miejsca Wyatt spostrzegł komitet powitalny złożony z 10 strażników z karabinami i jednego mężczyzny w garniturze, najwidoczniej Oswald nie lubił kłopotów.
Pojazd zatrzymał się a zanim dwa motocykle eskorty. Karabiny komitetu powitalnego lekko sie uniosły by po chwili opaść na widok Wyatta i dwóch z trudem wysiadających postaci w Pancerzach wspomaganych. Uzbrojonych odpowiednio w M60 oraz w Niesprawnego pancor Jackhammera o czym jednak nikt oprócz raidersów nie wiedział.

Wrazenie wywarte na ludziach Oswalda było piorunujące. Oswald często miewał groźnych gości ale nikt jeszcze nie przyjechał do niego w eskorcie 2 ochroniarzy w legendarnych pancerzach wspomaganych.
Facet w garniturze okazał więcej spokoju i opanowania.
-Pitt Oswald chce się z Panem widzieć, rzadko dociera do nas ktoś tak wyjątkowy, - Mężczyzna lekko się ukłonił - Jednak pańscy towarzysze poczekają na dole, Gwarantujemy bezpieczeństwo panie....
- Wyatt Kowalsky
- Raiders przedstawił się nieznajomemu - Zatem wejdźmy do środka. Moi ludzie poczekają na dole.

Krótki ruch ręki i Browning znajdujący się na dachu Hummera został obsadzony przez kierowcę, Motocykliści zajęli się obserwacją budynku a obaj opancerzeni żołnierze po prostu stali patrząc na oponentów.

Minutę później Wyatt stał przed Pięknie wykonanymi stalowymi drzwiami gabinetu Pita Oswalda. Z pewnym oporem rozstawał się ze swoją wierną strzelba jednak był to niezbędny warunek rozpoczęcia negocjacji. Kiedy wreszcie wszedł do środka przez chwilę oszołomił go przepych.
Gabinet Pitta Oswalda ociekał wręcz bogactwem, nie zniszczone meble, pięknie pomalowane ściany i Przepych widoczny na każdym kroku. Na podłogach były nawet dywany. To pomieszczenia w pełni ukazywało silę i potęgę gospodarza. Sam Oswald okazał się być niskim i żylastym człowiekiem o miłej twarzy. Uśmiechnięty wyszedł zza swojego biurka i powitał Wyata.
- Witam, Napije sie pan czegoś? Polecam przednią whisky lub burbona. naprawdę doskonały rocznik. Ależ proszę usiąść.
- Pitt zajmował się gościem tak jakby dostąpił niezwykłego zaszczytu. W głowie Wyatta włączyły się wszystkie alarmy. Coś jest nie tak bardzo nie tak....


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Wyatt Kowalsky
Bandyta



Dołączył: 15 Kwi 2006
Posty: 99
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: ukrytej bazy :]

PostWysłany: Sob 14:21, 06 Maj 2006    Temat postu:

Instynkty instynktami, ale Wyatt dawno nie miał w ustach porządnego alkoholu. Jego wzrok skupił się na whiskey. Nic nie musiał mówić, gospodarz sam odgadł i nalał do czystej szklanki bursztynowego płynu. Raider chwycił i zamiast delektować się smakiem wypił całość na raz:
- Nie ciekawi pana czemu tu przybyłem.
- Owszem, ale uważam, że najpierw wypada należycie ugościć tak znamienitego gościa.
- Nie będę owijał w bawełnę. Odkryłem niedawno bazę na północ stąd. W środku o dziwo prócz jakiś dzikusów znalazłem żołnierzy enklawy. To o czym panu służba powiedziała to pamiątka po bitwie. Wiem, że pan także jej szukał –
to mówiąc Wyatt położył na stole mały wisorek ze zdjęciem.
Pit próbował ukryć zdenerwowanie, ale nie wyszło mu to najlepiej. Z poczerwieniałą twarzą zaczął cedzić przez zęby:
- Ty sukinsynie, co z nią zrobiłeś
- Uspokój się, a było taki miło.
– Wyatt spojrzał na szklankę po whiskey – Jest bezpieczna. Była przetrzymywana przez oddział, a ja uwolniłem ją. Po walce dowiedziałem się czemu żołnierze przebywali tam kilkadni. Okazało się, że w bazie jest potężnie chroniona brama. Ja wiem jak tam trafić, ty masz kody. Teraz musimy uznać jak się dzielimy.
- Moja córka była przygotowana i pewnie zaproponował ci 30%. Więcej nie dostaniesz
- Dokładnie tyle powiedziała, ale uważam, że sytuacje uległa zmianie. Nie trafisz tam nigdy sam albo zajmie ci to mnóstwo czasu. Baza jest chroniona przez niezłych zabijaków. Na dole masz dowód. Proponuje po połowie i bonus 20% za uratowanie pięknej Mii od splugawienia przez żołnierzy,
- 30% i dostaniesz 10% za tą fajtłapę co się dała łatwo złapać.
- 45% za enklawę i pomszczenie twoich ludzi, nie wspominam o 300 tubylcach + 10 % za życie córki, gdyby nie ja sierżant podpaliłby ją, a tak była całkowicie bezpieczna i traktowana najlepiej jak tylko mogliśmy
- W rzyci mam enkalwe i tubylców. Odebrałeś już za to nagrodę. Stoi przed moim domem.
- Niech będzie moja strata 50% całości, łup i tak nie wynagrodzi kosztów jakie poniosłem odbijając z wielkim poświęceniem zarówno bazę jak i Twoją córkę. Niech żądzą nie zniszczy współpracy na która mamy szanse w najbliższej przyszłości
- 45% i współpraca to wszystko co mogę zaoferować
- Stoi.
- Kiedy chcesz spotkać się z córką
– mówił Kowalsky już na stojąco z wyciągniętą ręką
- Ja nie ruszam się stąd. Pojedzie z Tobą mój człowiek Jeto. Zdążyłeś go poznać przed wejściem. Zabierze dwie ciężarówki i 20 moich ludzi.
- Nie ma sprawy. Czyli dobiliśmy targu. Wypada to uczcić
– i przywódca bandy wyciągnął manierkę z trunkiem własnej produkcji. Nalał do obu szklanek solidne porcje. Sam swoje znów wypił na raz, ale Oswald zbyt długo zwlekał. W końcu przechylił szklankę i ku zdziwieniu Wyatta tylko nieznacznie skrzywił się przy tym
- Wyruszamy natychmiast. Do zobaczenia.
Pit spróbował coś powiedzieć, ale palące gardła uniemożliwiło mu to. Kowalsky westchnął tylko ramionami i odprowadzony przez służbę dotarł do swojej pięknej maszyny. Po półgodzinie grupa Jeto była gotowa i cała karawana wyruszyła w stronę ukrytego lotniska.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Chudeusz
Game Master



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 163
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Wto 22:56, 09 Maj 2006    Temat postu:

Po kilkudniowej podróży mały konwój dotarł do ukrytej bazy. Wyatt Starał się zrobić wszystko aby Jeto i jego ludzie nie wiedzieli gdzie dokładanie jest baza. Niestety kluczenie po pustyni nie zmyliło Jeto. Cały czas sprawiał wrażenie doskonale wiedzącego gdzie sie znajduje. Wyatt Był nieco zaintrygowany małomównym mężczyzną w garniturze. Zwłaszcza ze wyglądał on na nieuzbrojonego i na wszelkie pytania odpowiadał zdradząjąc wysokie wykształcenie i kulturę. Niestety Wyatt nie dowiedział się wiele o swoim towarzyszu podróży. Może oprócz jednego. Jego ludzie wykonywali każde polecenie bez najmniejszego namysłu.

Gdy Konwój dotarł do bazy nie napotkał żywego ducha. Dopiero kiedy Wyatt wysiadł z Wozu zewsząd pojawili się Raidersi. Przezorny jak zawsze Bill obawiał się pułapki. Widząc ciężarówki wolał przygotować się na najgorsze. W samej bazie zaszły pewne zmiany Raidresi umocnili budynek fabryki. i ukryli pojazdy w hangarach, które stały się królestwem mechaników. natomiast w uszkodzonej wierzy gnieździli się snajperzy.

Mia Oswald nie wybuchnęła specjalnym entuzjazmem na widok Jeto. Ba można by powiedzieć ze ich powitanie było chłodne i nienawistne. Jednak Wyatt nie zwracał uwagi na ten drobiazg. Bardziej zależało mu na otwarciu bunkra.

- gotowe oto drzwi i zamek kodowy, wystarczy wprowadzić właściwy kod. - Mia podeszła do małej konsoli i wprowadziła sekwencje cyfr. Zarówno Wyatt jak i Jeto stali nieco z tyłu. obserwowali jak po chwili z donośnym zgrzytem otworzyły się stalowe wrota ukazując Potężne zamkniecie bunkra oraz dwie wieżyczki strażnicze z podwójnymi Minigunami. Zgromadzeni w tyle raidersi złożyli się do strzału jednak obie wieżyczki milczały. Po chwili Mia podeszła do kolejnego terminala. Tym razem wprowadzona sekwencja cyfr była bardzo krótka.
Cichy syk i potężne pancerne Koło otworzyło się umożliwiając dostęp do bunkra. dziewczyna śmiało weszła do środka.
Tuż za nią weszli Wyatt z Jeto. Raidersi i Ludzie Oswalda Oczekiwali za drzwiami bunkra. Mia stała już przy komputerze szukając czegoś. Po chwili paskudnie zaklęła.
- Ten bunkier to cholerny magazyn części lotniczych i centrum szkoleniowe pilotów tych czarnych maszyn. Najwidoczniej głupcy chcieli je wykorzystać po ataku. W bunkrze jest tylko mała zbrojownia 20 pancerzy bojowych tyle samo karabinów H&K G11 i sporo amunicji do tego 6 skrzynki granatów plazmowych i 50 pistoletów sig sauer z tonami amunicji.
- Nietrafiony strzał. -Jeto jak zwykle był opanowany
-@#$@- Wyatt był równie konkretny jak Mia.
Mia kontynuowała raport. - Dodatkowo znaczne ilości żywności wody i urządzeń wszelkiego typu. Można z nich zbudować niezłe luksusowe siedlisko. Ale broni nie ma. Ojciec nie będzie zadowolony.

Gdy wyszli z bunkra Miny Wyatta i Mii mówiły wszystko. Jago wydał swoim ludziom rozkaz zabrania broni i pancerzy. Pozostawił oczywiście Wyattowi należną mu cześć. Po niespełna godzinie Ciężarówki opuściły bazę zabierając jakże nikły łup. Oczywiście Jago zrezygnował z targania sprzętu AGD i innych urządzeń nie będących bronią a nie nadających się do użycia z dala od bazy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi    Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna -> Misje Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
BBTech Template by © 2003-04 MDesign
Regulamin