Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna
FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna  Zaloguj  Rejestracja
Bramy piekieł [Shiraz, Voozie] (prowizorka)
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna -> Schron
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Cold Dead EDDIE




Dołączył: 22 Cze 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ta-aam, gsieś...

PostWysłany: Wto 21:59, 14 Sie 2007    Temat postu: Bramy piekieł [Shiraz, Voozie] (prowizorka)

[Komentarze: Wybaczcie zwłokę, ale jakoś się tak złożyło. Na początku muszę trochę jednoznacznie pokierować akcją (liniowy scenariusz), więc ostrożnie, ale jak przyspieszy to nawet nie będzie za bardzo co wyjaśniać czy nawet GMować Wink ]

Wyrywając cyborga ze snu, niczym śrut w czaszkę, w głowę Vooziego wbił się świdrujący dźwięk alarmu, powtórzony trzy razy. Kod był prosty, ale skuteczny, ludzie obudzeni nim w środku nocy od razu wiedzieli, co ich czeka. Im więcej powtórzeń, tym bardziej mają przesrane. Trzy razy. To oznaczało zazwyczaj patrol, albo słabo uzbrojonych bandytów w okolicy.
Po słońcu dogorywającym na zachodzie można było poznać, że to już wieczór. Nie pamiętał dokładnie, kiedy zasnął, ale wydawało się, że przespał cały dzień, bo ostatnia rzecz, jaką pamiętał, to powrót z nocnego wypadu na agresywnych mieszkańców pobliskiego miasteczka...
Wyuczonym ruchem szarpnął się z łóżka na nogi. Wszystkie systemy rozgrzane, ale po ostatnim upgradzie wszystko chodziło jakby wolniej... Zakładając swoją ulubioną kurtkę równym krokiem opuścił swoją kwaterę.
W centrum dowodzenia krzątali się ludzie. Logistycy już siedzieli nad mapami, (cholera wie po co, żołnierze i tak zawsze improwizowali mając w dupie te plany) kilku żołnierzy już salutowało generałowi, mechanicy sprawdzali stan zdobycznego hummera.
Generał, usłyszawszy kroki Vooziego zwrócił się w jego stronę.
-No, wreszcie jesteś.
-*Zieeew*, Przejdźmy do rzeczy...
-Dobra, w skrócie- na północy coś się święci, pojawia się coraz więcej bandytów, równie szybko przepadają, ludzie donoszą o zarazie i skarbach.
-Sprawdzimy, niech się generał nie martwi...
-Nie bądź zbyt pewny siebie, już wielu przez to zginęło. Sytuacja wydaję się być poważna, bandyci nie tylko szukają omawianych przedmiotów, ale również plądrują napotkane wioski. Dopóki siedzimy bezczynnie, nasza reputacja pogarsza się. Masz tam pojechać z kilkoma kadetami i sprawdzić, co się święci. Dostaniesz radiostację, w razie problemów nie wahaj się wzywać wsparcia, dodatkowy transport będzie w pogotowiu.
-Naprawdę nie sądzę...
-TO ROZKAZ! Bierzcie dupy w troki i jazda! -generał był naprawdę wkurzony, nie było sensu się z nim kłócić. Voozie obejrzał się za siebie. Kane (żołnierz), Crakken (żołnierz), Tanya (medyk) i Josh (mechanik) stali na baczność w równym szeregu. Voozie machnął ręką w stronę wozu i rzekł od niechcenia:
-Słyszeliście generała, za kwadrans zbiórka w kolejce do skopania kilku dup. Kto się spóźni, zostaje na pustyni.

Kilka godzin później ciszę pustyni rozrywał ryk silnika zmieszany z ostrymi riffami dobiegającymi ze wzmacniaczy prowizorycznie podłączonych do radia samochodu.

***

Shiraz, swoim zwyczajem przemierzał pustynię, i tak od kilku miesięcy. Chodząc od wioski do wioski robił zapasy i ruszał dalej. Spodziewał się, że jak każdego wieczora noc będzie spokojna i cicha, i że nic nie zakłóci jego płytkiego snu.
Jakże się zdziwił, gdy z daleka usłyszał straszny rumor. Następnie zauważył świecącego zwierza, który kierował się mniej więcej na północ.
Widząc, że nie ma dokąd uciec, Shiraz kierowany pierwotnymi instynktami wyciągnął zgiętą w łokciu lewą rękę, z kciukiem wskazującym kierunek poruszania się dziwadła.
Metalowy obiekt zatrzymał się z piskiem tuż obok wędrowca, obsypując go obficie piaskiem. Z wnętrza wyjrzała pokryta różnymi materiałami pokraka. Shiraz sądził, że już nic dziwniejszego go nie mogło spotkać, gdy maszkara odezwała się ludzkim głosem:
-Wiesz gdzie jest jest najbliższa wioska? Zostawiłem mapę w innych spodniach, he heh -teraz szaman dojrzał w głębi stwora inne postacie, bardzo podobne do ludzi w dziwnych strojach.
-Te dzikus, głuchy? Gdzie jest najbliższa wioska?! -w odpowiedzi przerażony plemieniec wskazał północ.
-Też tam idziesz? -trzęsąc się Shiraz pokiwał głową.
-To wskakuj na pakę! -w tej chwili dwie postacie z tyłu kupy metalu pochwyciły go za ramiona i wciągnęły do siebie. Maszyna ruszyła równie gwałtownie, jak stanęła.
-Cz-czy jesteście d-demonami? -postacie ryknęły diabelnym śmiechem. -CH-chyba już nie będę miał komu opowiedzieć o swej podróży...
-Nie chrzań, zostawimy cię w najbliżej wiosce, pasuje?

***

W miarę, jak jechaliście na północ, twój mechanik robił pomiary. Poziom promieniowania zwiększał się znacząco, wtedy dotarło do ciebie, że nie będzie to zwykły patrol...
Nazajutrz rankiem dotarliście do sporej wioski. Gdy tylko hummer stanął, dzikus wyskoczył i zaczął całować ziemię.
Wśród zgromadzonego tłumu słyszałeś słowa „bandyci”, „kanion”, „złe duchy”, czy też „skarb przodków”. W końcu tłum się rozstąpił i dostojnym krokiem podszedł do ciebie wódz plemienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Czw 18:08, 16 Sie 2007    Temat postu:

Voozie nie lubił rozmawiac z takimi ludźmi, oni zawsze przesadzali. Wolałby pogadac z jakimś cywilem - jego relacja z ostatnich dni, czy tam tygodni byłaby o wiele bardziej szczera i rzeczowa. Jednak nietaktem byłoby niewysłuchanie tak ważnej tutaj osobistości.
Vo wyskoczył z wozu i rozejrzał się w około. Było ciasno, a on nie lubił takich małych przestrzeni, czuł się tutaj nieswojo.
Postanowił przerwac milczenie pomiędzy nim i wodzem, więc odezwał się lekko zmęczonym tonem.
- Mam nadzieję, że mi powiesz, że to wszystko to tylko głupi żart...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Cold Dead EDDIE




Dołączył: 22 Cze 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ta-aam, gsieś...

PostWysłany: Nie 18:38, 19 Sie 2007    Temat postu:

[Sądziłem, że Shiraz coś tam napisze, ale cóż, nie to nie, mi dwa razy nie trzeba czekać. Jedziem dalej]

Szaman zatrzymał się przed Voozim.
-Chciałbym, żeby to był żart, albo zły sen, ale jest inaczej. Eee... -szaman nieco się zmieszał. -Tak w ogóle, to po co tu przybyliście...?
-Rozejrzeć się. Co dokładnie dzieje się w okolicy?
-Złe duchy przybyły na świętą ziemię naszego plemienia. Następnie przybyli łupieżcy, co jeszcze bardziej je rozzłościło, i rzuciły klątwę na naszą wioskę!
-Hmm... A skąd przybyły...?
-Złe duchy mieszkały w kanionie na północy. Nadal jest tam ich dużo!
-Skąd wiesz...?
-Nie można podejść bliżej, bo duchy owładną ciało wojownika i umrze w straszliwych mękach. Chcieliśmy je uspokoić, ale wielu wojowników zginęło w drodze. Ci którzy wrócili umarli krótko potem.
-No to wiemy, gdzie pojechać teraz...

[Shiraz, masz wolną rękę do działania (w wiosce)]

***

Dochodziło południe, gdy wraz z kadetami byliście w połowie kanionu. Promieniowanie faktycznie było dosyć wysokie.
Słońce piekielnie paliło, było co najmniej ze 40 stopni i żadnej chmurki na niebie. Podróż trwała wieczność. Voozie klnął sam na siebie, bo mechanik stwierdził, że w takim upale samochód się przegrzeje, a on oczywiście go posłuchał. Hummer został w wiosce. Voozie poklepał się po kieszeniach: "ach, są, dobrze, że nie zostały w stacyjce...".
Z wylotu kanionu dobiegło stłumione echo. Obróciłeś się powoli, po czym zastygłeś w bezruchu. W waszym kierunku jechała grupa bandytów!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Shiraz




Dołączył: 27 Mar 2007
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z małej wioski daleko stąd

PostWysłany: Pon 18:08, 20 Sie 2007    Temat postu:

[P.S. Sorry za małą nieobecność. Muszę cię pochwalić. Podoba mi się twój styl. Bardzo fajnie piszesz. Podoba mi się. ]

Sposób w jaki wódz wioski wygłaszał swą mowę, jego gesty i specyficzna aura unosząca się wokół niego bardzo zaciekawiła dzikusa. Nie mógł oprzeć się wrażeniu jakie wywierał na nim szaman. Chociaż nie znał tych terenów to musiał zamienić chociaż kilka słów z tym człowiekiem. W końcu była to osoba która bardzo odpowiada poglądom Shiraza.

Gdy hummer odjechał Shiraz został sam na uboczu. Wszyscy ludzie z wioski przeszli jeszcze kawałek za jeepem. Dźwięk maszyny nie dochodził do nich zbyt często, a nawet była to dla nich atrakcja - tutaj na krańcu świata. Przeciwnie do dzikusa. Jakby nikt się nim nie interesował. Wyglądał dosyć podobnie do innych. Zwykły dobrze zbudowany człowiek, ubrany w przetarte łachy i trzymający ze sobą włócznię. Jedyne co go odznaczało to ten niebieski kolor skóry, jednak to było bardziej do zniesienia niż głośne dźwięki odjeżdżającej maszyny.

Shiraz podszedł do wracającego do domu szamana. Spytał się nieśmiale:
-Witaj. Jesteś szamanem tak? Jesteś tak? Ja jestem. Jestem szamanem z mojego plemienia Wakashan. Daleko na południu. Daleko stąd. Tam czuć morze. Dawno ja tam nie byłem. Nie pamiętam dobrze drogi. A ty gdzie jesteś? To twoje plemię?
Tutaj Shiraz pokazał na wszystkich ludzi
-Ja znam wiele rzeczy. Potrafię zrobić ludzi zdrowych, potrafię też wiele innych rzeczy. Znam przyszłość i znam przeszłość. A ty? Co ty znasz? Co ty robisz?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Wto 22:48, 21 Sie 2007    Temat postu:

- Jeszcze chwilę. Boże, daj jeszcze chwilę... - wyszeptał Voozie. Pośpiesznie sprawdził obydwie kabury na pasku - w jednej ciążył rozrywacz a w drugiej posłusznie siedział Desert Eagly. Pistolet spazmowy zaś wisiał w trochę większej kaburze umieszczonej z tyłu spodni. Nie wiedział co wybrac w tej chwili, zresztą, nigdy nie wiedział. Lubił używac rozrywacza, ciche brzęczenie piły zawsze zapowiadało niechybną śmierc kilku ludzi. Broń ostra też miała swoje atuty. Lekki odrzut ramienia połączony z widokiem upadającego wroga zawsze uzupełniał zapotrzebowanie na agresję. Spazm. Ach, kochany spazm. Już wiedział, że tym razem powinien wziąśc spazma. Każdy się go bał. Sprawiał istne katorgi fizycze, jak i psychiczne.
Vo szybkim ruchem odpiął tylnią kaburę i wyciągnął pistolet spazmowy. Spojrzał na niego tryumfalnie i uśmiechnął się.
- Mechanik - schowaj się gdzieś dobrze. Tylko w miarę blisko, ty zaczniesz z shotguna, jak dam ci znak.. Medyk - blisko ale niewidocznie. Zresztą, co ja gadam. - machnął ręką - Wy, medycy, zawsze gdzieś znikacie a gdy jesteście potrzebni to niewiadomo skąd się bierzecie. - uśmiechnął się i zwrócił się do kadetów - A wy bierzecie pierwsze lepsze miejsca i przygotowujecie spazmy do ostrzału. Macie nie okazywac litości i osłaniac mnie, kiedy do nich wybiegnę, zrozumiano?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Shiraz




Dołączył: 27 Mar 2007
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z małej wioski daleko stąd

PostWysłany: Śro 14:42, 29 Sie 2007    Temat postu:

I tak to kurna bywa. Najpierw ludziom nadziei narobi a potem słomiany zapał się okazuje i D*** z tego wychodzi. Tydzień mija a tu ani jednego posta.

TERAZ KTOKOLWIEK TO CZYTA TO JEŚLI CHCE SIĘ ZAREJESTROWAĆ I PO TYGODNIU SKOŃCZYĆ ROZGRYWKĘ TO NAJLEPIEJ NIECH WCALE TEGO NIE ROBI A NIE LUDZIOM NERWY SZARPIE


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Masakrator_pl
Administrator / GM



Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 345
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Teraz jest tam krater...

PostWysłany: Pią 13:54, 31 Sie 2007    Temat postu:

Kiepsko... ;/

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Shiraz




Dołączył: 27 Mar 2007
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z małej wioski daleko stąd

PostWysłany: Pią 20:10, 31 Sie 2007    Temat postu:

No niestety. Gdyby chociaż było kilka osób to można by coś podziałać, a tak? Ja i Voozie? To niestety troszkę mało

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Nie 0:36, 02 Wrz 2007    Temat postu:

Zapowiadała się fajna rzeź ze spazmami. :/

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Cold Dead EDDIE




Dołączył: 22 Cze 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ta-aam, gsieś...

PostWysłany: Wto 7:02, 04 Wrz 2007    Temat postu:

[Ejejej. Przepraszam, że trochę opuściłem, ale jak wiecie zbliżał się/jest wrzesień, musiałem się przygotować do szkoły. Jeszcze dzisiaj będę kontynuował obie przygody na początek Shiraz, batalię Vooziego około trzeciej]

Szaman wskazał jedynie swój namiot, po czym udał się w jego kierunku. Shiraz poszedł za nim. W obszernym namiocie mieściło się kilka posłań ułożonych wokół wygasłego ogniska. Wódz usiadł przy nim, próbując je rozpalić na nowo.
-Widzisz, od pokoleń mamy zasadę... Każdy przybysz, który pomoże wiosce może zostać jej nowym wodzem, jeżeli tak zadecydują ludzie...
-...Tak więc...?
-Od dawna nie było tu żadnych podróżnych, ale ostatnimi czasy, z powodu ucieczki złych dusz przybywają ich tu dziesiątki. A mi pozycja wodza odpowiada. Muszę likwidować potencjalne zagrożenie, jeżeli chcę ją utrzymać. Wybacz, ale tak już jest -patrząc wodzowi w twarz, nie zauważyłeś, że nad ogniem cały czas rozgrzewał ostrze. Jednym susem skoczył przez ogień wprost na ciebie. Przykucnąłeś, a on wypadł z namiotu. Nim zdążyłeś się odwrócić już zagradzał wyjście, z powrotem stojąc na nogach, z rozgrzanym nożem w ręce. Zaatakował po raz kolejny, drasnąwszy cię po ramieniu, wpadł na ścianę i przewrócił namiot. Wygrzebałeś się czym prędzej z ruin wątłej konstrukcji i uciekłeś. Nie miałeś powodów, by wracać, szczególnie, jeżeli groziła ci śmierć z ręki szamana.
Zbliżał się kolejny wieczór, byłeś już dobre dwa kilometry od wioski, gdy zauważyłeś, że w jej stronę zbliża się taki sam potwór, na jakim porwali cię żołnierze, no, pomijając drobne różnice w wyglądzie, ale na ogół one wszystkie wyglądają tak samo.

***

I tu masz wybór- wrócić do wioski mimo zagrożenia ze strony wodza i sprawdzić kto i po co przyjechał, albo to olać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Cold Dead EDDIE




Dołączył: 22 Cze 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ta-aam, gsieś...

PostWysłany: Wto 16:17, 04 Wrz 2007    Temat postu:

Buggy jechał wprost na żołnierzy, wciąż przyspieszając. Voozie uskoczył w ostatniej chwili, przestrzeliwując oponę. Wozem zaczęło gwałtownie rzucać i po kilkudziesięciu metrach dachował, wraz z bandziorem na dachu.
Jeszcze nie ucichł zgrzyt metalu, gdy z wozu otwarto ogień. Czym prędzej rzuciliście się za skały. Byli to zwykli bandyci, lecz jeden z nich trafił żołdaka w ramię.
-PASKUDNA SPRAWA, SZEFIE -medyk próbował przekrzyczeć salwy obu stron. -OTWARTE ZŁAMANIE, MOCNO KRWAWI.
Byli podzieleni na dwie grupy, Voozie z Medykiem z jednej strony kanionu, reszta grupy po drugiej, a między nimi ściana ołowiu wystrzeliwanego przez zbirów, których część właśnie wyczołgiwała się z wraku.
-POTRZEBOWAŁBYM OSŁONY, ALE NIE USŁYSZĄ.
-NIE MOŻNA Z TYM POCZEKAĆ?
-WYKRWAWI SIĘ ZANIM WYTŁUCZEMY POŁOWĘ Z NICH.
W międzyczasie odseparowana od dowódcy część ekipy ochłonęła i zaczęła prowadzić ostrzał (z wyjątkiem rannego), gdy tylko strzały bandytów nieco ucichły. Podziurawiony buggy był pusty, strzały zaczęły padać zza pobliskich skał.

***

Oddaję akcję w twoje ręce- bądź twórczy, ale nie przesadzaj z headshotami Wink

PS. Jeżeli macie jakieś wątpliwości, albo chcecie, żebym szybciej odpisał, to ślijcie priva, jak dostanę emaila z powiadomieniem, to od razu wiem, że jest jakaś sprawa do mnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Pią 22:13, 07 Wrz 2007    Temat postu:

- Ekstremalne sytuacje wymagają ekstremalnych działań. - szepnął Vo sam do siebie - OSŁANIAC MEDYKA ZA WSZELKĄ CENĘ! I TYLKO MEDYKA! - ułożył dłonie w tubę i wydarł się na cały głos
- SZEFIE... - zaczął jeden z żołnierzy
- MEDYKA POWIEDZIAŁEM! - Vooza zabolało lekko gardło, odchrząknął i spojrzał karcąco na człowieka - Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. - odetchnął głośno i wybiegł zza skały
- TU JESTEM, GŁUPIE ŚCIERWA! - krzyknął do bandytów biegnąc w ich kierunku.
Przełączył sie na tryb awaryjny. Poruszał się bardziej topornie, ale system mógł automatycznie zasilac uszkodzone obwody.
Już po chwili kula przebiła jego lewe ramie. Odrzuciło go lekko, ale nie przestał biec. W międzyczasie schował spazma i wyciągnął rozrywacz.
Dostał w nogę trochę poniżej kolana i upadł na ziemię wzbijając obłoczek kurzu. Był pewien, że teraz zginie. Minęła chwila. Kule świstały dokoła, jednak żadna go jeszcze nie trafiła. Ciche piknięcie powiadomiło go, że uszkodzone obwody stawu skokowego są już zasilane. Wstał i przebiegł jeszcze trochę. Kilkoma susami dotarł do najbliżej stojącego bandyty i rzucił się na niego, próbując zachaczyc rozrywaczem o jego gardło...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Cold Dead EDDIE




Dołączył: 22 Cze 2007
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ta-aam, gsieś...

PostWysłany: Sob 19:27, 08 Wrz 2007    Temat postu:

...Udało się. Bandyta już leżał w konwulsjach na ziemi, gdy padły kolejne strzały. Jedna kul ze świstem minęła głowę Vooziego o kilka centymetrów. Przykucnął i obejrzał się. Medyk już był przy rannym. Najbliższy bandyta był oddalony o kilkanaście metrów, nie było warto się zatrzymywać. W biegu zauważył, że w powietrzu lata więcej kul. Już był osłaniany. Nim dobiegł do bandyty, ten dostał już w głowę. Zostało jeszcze kilku. Cichy szelest. Zza skały wyskoczył kolejny, ale Voozie już miał go na celowniku. Informacje na temat pochodzenia bandytów mogły być przydatne. Trzymając go na celowniku, szef strzelił do niego ze spazmówki. Rozległ się przeraźliwy krzyk, który kadetów uczących się korzystać z tej broni często przyprawiał o liczne koszmary. Reszta gnojków już wiedziała, o co chodzi. Zapanowała nagła cisza, a atmosfera zgęstniała tak, że można by było ją pokroić rozpruwaczem. Oddział ostrożnie się przegrupował. Nie oddano już żadnych strzałów. Spokojnie, lecz powoli zespół kontynuował swą wędrówkę w głąb kanionu. W oddali majaczyła już olbrzymia jaskinia.

***

Ciemność spowiła dno kanionu już wczesnym wieczorem. Oddział był już przy wyrwie, która z bliska okazała się o wiele większa, niż mogło się to wydawać. Włączono reflektory czołowe. Raport technika: Niebezpiecznie wysoki poziom promieniowania. Dokładnie tak, jak przypuszczał Vooz. Wszyscy zażyli leki przeciwpromienne. Ekspedycja kontynuowała wyprawę w głąb jamy. Po kilku minutach marszu światła reflektorów musnęły jakieś metalowe obiekty. Po wnikliwych oględzinach okazało się, iż jest to antyczny dwukołowy pojazd. Trzy zakręty dalej stanęli u wrót olbrzymiej metalowej bramy. Bramy, za którą kotłowało się od radioaktywności.
Stanęli u bram piekła. W środku, nieprzerwanie od kilkuset lat jarzyły się prastare żarówki, w świetle których stanął właśnie komitet powitalny.
Voozie widział ghoula już niejeden raz, w końcu kilka służyło w szeregach Bractwa, ale to co stanęło na drodze grupy wyglądało bardziej jak wychudzone mutanty, niż ghoule. Były całkiem sprytne. Jeden chciał podać rękę kadetowi. Żółtodziób oczywiście podał rękę, a mutanty wykorzystały okazję. Chmara zgniłych maszkar przygniotła żołnierza, by po chwili stać się kupą zgniłego, martwego mięcha. Kadet podzielił ich los. Mechanik złożył kolejny raport. Był to standardowy schron, pomijając to, co stało się z jego mieszkańcami. Zdecydowaliście się brnąć dalej w to radioaktywne bagno, nie tyle z obowiązku, co po to, żeby dowiedzieć się, co tu się stało.
Przekroczyliście wrota piekieł.

[Voozie, nie obrazisz się, jeżeli ta część będzie bardziej opowiadaniem? Mam ściśle przemyślaną akcję, wyślij mi na priv to, co masz zamiar zrobić, a ja sam opiszę. BTW, nie wiesz, co się stało z Shirazem? Dawno nie pisał, pomijając marudzenie]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Czw 11:11, 01 Lis 2007    Temat postu:

Ej no, bez jaj już. Forum umarło całkiem, nie ma się co oszukiwac. Ambicja nas przerosła, chłopaki, taka prawda. Przykro mi, żegnajcie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Wto 20:43, 06 Lis 2007    Temat postu:

Widać że ktoś tu jeszcze czasami wchodzi.
Powrót do góry
Autor Wiadomość
Voozie
Game Master



Dołączył: 27 Lis 2006
Posty: 98
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z wybrzeża nicości...

PostWysłany: Śro 15:05, 07 Lis 2007    Temat postu:

Ja wchodzę co jakiś czas - od dwóch do czterech dni. Kiedyś wchodziłem codziennie. :/

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Śro 16:34, 07 Lis 2007    Temat postu:

Szkoda że nie masz admina bo mógłbyś jakoś odbudować forum Razz
Powrót do góry
Autor Wiadomość
Chudeusz
Game Master



Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 163
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Śro 21:00, 07 Lis 2007    Temat postu:

w celu??

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Masakrator_pl
Administrator / GM



Dołączył: 29 Sty 2006
Posty: 345
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Teraz jest tam krater...

PostWysłany: Sob 19:53, 22 Gru 2007    Temat postu:

Voozie napisał:
Ja wchodzę co jakiś czas - od dwóch do czterech dni. Kiedyś wchodziłem codziennie. :/


Ja też kiedyś wchodziłem codziennie... Po kilka razy. Teraz mam szansę usiąść przy internecie dłużej. Dopiero w święta... A w nowym roku stara bieda.

Granie z Wami chłopaki to była frajda. Wesołych Świąt!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Autor Wiadomość
Shiraz




Dołączył: 27 Mar 2007
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Z małej wioski daleko stąd

PostWysłany: Czw 21:20, 27 Gru 2007    Temat postu:

[HU*A! Takiego wała!! Świat postnuklearny powstał po totalnej zagładzie. Tutaj zagłada nastąpiła. Teraz czas na reaktywacje. Eddie, Vooz. Pokładam w was nadzieję że niebawem zobaczycie tego posta i postaramy się to odbudować. JEDZIEMY!! ]

Dzikus stał na rozdrożu. Włócznię trzymał luźno w ręku i z lekkim zrezygnowaniem. W końcu dostał niezłe manto od lokalnego szamana. Widok olbrzyma który obok niego przejechał a następnie krwawej wymiany ognia pomiędzy żołnierzami a bandytami wprawił go w osłupienie. Stał i patrzył się jak ludzie nawzajem się zabijają strzelając z broni daleko dystansowej. W swoim życiu najdalej mógł trafić swą ofiarę tylko gdy miał dobrą włócznię i daleko nią rzucił. Także i szybkość wystrzeliwanych kul go dziwiła. Shiraz potrafił szybko rzucać włócznią, lecz do broni której używali żołnierze wiele mu brakowało.
W końcu walka ucichła. Żołnierze poszli w swoim kierunku a na niebie zleciały się dwa sępo -podobne ptaki. Wyraźnie miały chętkę na ciała zmarłych banytów.
Dzikus podszedł do martwych ludzi. Zaczął ich przeszukiwać. Miał nadzieję że znajdzie dla siebie coś ciekawego. Sprawdzał dokładnie każdego leżącego. Nie przeszkadzało mu to że niektórych wnętrzności wychodziły na wierzch lub zdarzały się przypadki ludzi bez głowy ręki, nogi czy innych części ciała.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Shiraz dnia Czw 21:22, 27 Gru 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Fallout PBF - RPG Strona Główna -> Schron Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
BBTech Template by © 2003-04 MDesign
Regulamin